16 sty 2017

Dzisiaj porozmawiajmy o azjatyckich maseczkach Bioaqua :)


Dzisiaj przychodzę do Was z kosmetykiem, który u mnie na blogu dość często się nie pojawia, a mianowicie mowa będzie o maseczce do twarzy. Dodatkowo jest ona azjatycka ! Dla mnie to pierwsze zetknięcie z kosmetykami ze wschodu i mam nadzieję, że nie ostatnie. Ostatnio nasz rynek przechodzi prawdziwy boom tamtejszymi produktami i nie raz czytałam wiele pozytywnych opinii na ich temat. W końcu po czym jak nie po swoich kosmetykach Koreanki mają tak piękne i gładkie twarze? Kolejną myślę iskierką na tą modę była książką pt" Sekrety urody Koreanek", której ja (jeszcze!) nie miałam okazji przeczytać. Może któraś z Was ją czytała i powie czy warto ?  Słyszałam, że niektóre osoby po tej lekturze praktycznie w 100% zmieniły swoją dotychczasową pielęgnację i obecnie stosują tylko azjatyckie produkty. Ba, ostatnio nawet da się zauważyć wysyp sklepów internetowych tylko z asortymentem ze wschodu ;) Może macie jakieś sprawdzone ? 


Moja maseczka dotarła do mnie dzięki paczuszce od Dresscloud. Sama jej nie nabyłam i teraz żałuje, że nie trafiła wcześniej w moje ręce. 
Od razu pierwsze co nas urzeka to opakowanie ! Zobaczcie tylko jak ślicznie się prezentuje. Od razu przykuwa nasz uwagę. Z tej serii od Bioaqua mamy do wyboru bodajże 4 warianty i jest to : pies, tygrys, panda i oczywiście owca, którą już widzicie na zdjęciu. Pomysł na produkt jak dla mnie fenomenalny ! Czemu wszystkie maseczki nie mogą być tak śliczne i pomysłowe? Po co zakładać zwykłe białe płaty jak możemy przez te pół godziny nosić takie cuda? ;) 
Po otrzymaniu maseczki nie dowiedziałam się nic na jej temat. Na odwrocie mamy same krzaczki, które raczej zbyt wiele nam nie powiedzą. Są oczywiście jakieś miniaturki, ale jak nałożyć maseczkę każda z nas przecież wie. Jedyne co udało mi się dotrzeć to cyferki ! Uf, zbawienie ! Dowiedziałam się, że maseczkę należy trzymać około 15-20 minut. Ja jednak zawsze robię to odrobinę dłużej. 
Po wyjęciu od razu widać, że maska jest bardzo mocno nasączona. Ja nie miałam żadnego problemu z jej aplikacją. Nie musicie obawiać się, że się przerwie, albo coś się z nią stanie, bo naprawdę jest trwała. Z buzi nie zsuwa się, nic nam nie kapie i jest bardzo wygodna.  Przy tych maseczkach zawsze mam taki szok nakładania czegoś lodowatego na buzię, wiecie o co chodzi ? :) Czasami maseczki w płachcie są dla mnie niekomfortowe pod tym względem, że podczas aplikacji ich cały czas mam wrażenie, że zaraz odmarznie mi pół twarzy ! Przy tej tego nie było :). Oczywiście na samym początku był malutki szok, ale zaraz wszystko minęło. 
Maskę trzymałam około 20-25 minut. Po tym czasie naprawdę nieliczne jej fragmenty zaczęły może nawet nie przysychać, a po prostu było widać, że są już delikatnie "zużyte". Maska cały czas była wilgotna i mocno nasączona.  
Po zdjeciu ? SUPER ! Naprawdę! Jestem zachwycona tą maską. Moja cera od razu była mocno nawilżona i delikatnie oczyszczona. Resztki kosmetyku z twarzy bardzo szybko się wchłonęły, delikatnie tylko przejechałam wacikiem, ale raczej nie było ku temu większej potrzeby. Buzia po około 10-15 minutach nadawała się już do nałożenia podkładu, kremu itp.  Nic się nie świeciło, nie błyszczało i nie była zbyt tłusta. :) 


Ja po raz kolejny powtórzę, że maską jestem zachwycona ! Na pewno jeszcze w tym tygodniu zamówię sobie kolejne. Wiem, że są one dostępne na Allegro w cenie około 10 zł, ja jednak kupie je na Alie. Wiem, że tam kosztują niecałego dolara, a z tego względu, że są to wschodnie kosmetyki to nie boje się ich stamtąd zamówić. Wiem również, że wiele dziewczyn to robi i jeszcze nic im się nie stało, więc raczej uznam to za bezpieczne ;)  Dodatkowo myślę, jeszcze o czarnej masce pell off, ona również podobno działa cuda ! 
Używała już może któraś z Was tych masek? Może pisałyście o nich na blogu i podałybyście link do siebie? Czekam na Wasze opinie na temat kosmetyków Bioaqua! 

10 komentarzy:

  1. Mam, a właściwie miałam całą czwórkę właśnie z ali i zapłaciłam za nie 3.5$ :) Przyjemne są.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie się zastanawiałam czy je zamawiać na Ali :D już lecą do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem czy zamawianie kosmetyków, nawet maseczek z ali, jest takie bezpieczne, ostatnio czytałam jakiś artykuł na blogu i no dość strasznie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam akurat tej maseczki, ale miałam sporo takich w płachcie z marki Skin79, zamawiałam na oficjalnej polskiej stornie :) Mają fajne promocje.
    Poza tym też przymierzam się do zakupów na Aliexpress i na ebay, mam już nawet dodane w koszyku maski TonyMoly, które wypadają bardzo korzystnie cenowo w porównaniu do cen jakie oferują nasze polskie drogerie internetowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałąm jeszcze nigdy tej maski, ale chętnie wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze zwierzaczkowych azjatyckich masek w płatach nie używałam ;) Ale na pewno się skuszę ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam już też opinie o tych maseczkach. Też mam na nie ochotę.

    OdpowiedzUsuń