5 lis 2015

Jak u mnie sprawdziły się pomadki Tisane ? :)


Uffff ! Nie było mnie u Was dłuższą chwilę. Wszystkiemu niestety są spowodowane zajęte wieczory. Rano zazwyczaj mam uczelnie, potem od razu lecę do pracy, wracam w okolicach 23 i jedyne o czym myślę jest oczywiście łózko. Do tego jutro czeka mnie kolokwium i jeszcze nic na nie nie ruszyłam ,ale wiecie jak to jest z tą nauką ;)  Dzisiaj przychodzę do Was z produktami, które otrzymałam do testów od marki  HerbaStudio. Miałyście okazję zobaczyć już jak sprawdził się u mnie balsamik do paznokci i czytałyście o tym o TUTAJ . W poście początkowym pisałam Wam za to, że od dawna planuje kupić sobie pomadki Tisane, ponieważ już czytałam o nich wiele dobrego na Waszych blogach, a sama nie miałam okazji nigdy ich przetestować. Do tego pogoda akurat zrobiła się do tego idealna ! Jest chłodno, wietrznie i usta potrzebują szczególnej ochrony, a co za tym idzie powinnyśmy o wiele mocniej je nawilżać :) Jak wypadły u mnie produkty ? Zapraszam ! 



Zacznę może od tego, że słoiczek lądował u mnie,albo w kosmetyczce, albo przy łóżku na stoliku nocnym, ponieważ od razu widać, że jego aplikacja będzie trudniejsza i mniej higieniczna. Wiem, że wiele z Was kompletnie rezygnuje z pomadek w słoiczka, ja jednak bardzo je lubię i mam je chyba nawet częściej niż te w sztyfcie, które wiecznie mi się łamią, albo otwierają. 
Duży plus za to, że jak widzicie wszystkie z produktów Herbastudio dodatkowo zabezpieczone są kartonikiem ! Dla mnie od razu podnosi to rangę kosmetyku. Wiemy, że nikt przed nami nie mógł się do niego dostać i nie musimy się niczego obawiać. Dodatkowo te kartoniki wzbogacone są w cały dokładny opis o kosmetykach. I tak możemy się dowiedzieć jaki jest ich skład - po polsku ! Nie musimy bawić się z rozszyfrowywanie skrótów i obcych nazwy, których pewnie połowa z nas kompletnie nie zna.  I tak jak widać w składzie w obu kosmetykach króluje wosk pszczeli, zaraz za nim mamy: melisę, jeżówke , ostorpest , miód, olej rycynowy, olej z owoców oliwki i witaminę E !  


Z opakowania wynika, że balsamik ma mieć waniliowy zapach i miodowy smak, tutaj myślę, że u każdego z nas będzie inaczej. Jak wiadomo każdy z nas osobiście i po swojemu odczuwa zapach i smak. Ja wanilii w zapachu nie czuję, miodu niestety również nie. Dla mnie najmocniejszy jest tutaj aromat wosku, który ja osobiście bardzo polubiłam. Jest on specyficzny, ale słodki i jak dla mnie bardzo przyjemny :) 
Producent również zapewnia nas, że pomadka ma odżywiać, nawilżać, chronić, wygładzić i regenerować. Jak to było u mnie ? Jak już mówiłam słoiczek nosiłam, albo w kosmetyczce, albo stawiałam przy łóżku. Zawsze starałam się nakładać go większą ilość tak, żeby miało się co wchłaniać, szczególnie na noc :) Mogę śmiało powiedzieć, że .... POMAGA !  Mi dodatkowo mocno wysuszają się usta w pracy przy klimatyzacji. Czasami po 6 godzinach są strasznie zaczerwienione i pieką, on spokojnie radzi sobie z nimi od razu :) Szybciutko się wchłania i nie zostawia suchych skórek. 
Konsystencje możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej, dla mnie jest odpowiednia :) Nie reaguje mocno na zmianę temperatur i jest miękki i kremowy, dzięki czemu nie musimy się z nim męczyć :) 


 I tutaj drugi wspomagacz, czyli wersja w sztyfcie. On lądował u mnie w kieszeni kurtki tak, żebym mogła zawsze podczas drogi po niego sięgnąć. Jak wiadomo kosmetyki w sztyfcie są o wiele wdzięczniejsze podczas aplikacji. Nie trzeba się z nimi zbytnio męczyć i podczas wyjść na pewno są dla nas o wiele wygodniejsze.  W masie jest trochę mniej, tutaj mamy 4,3 g , gdzie w słoiczku znajdziemy 4,7 g aczkolwiek pomadki zużywamy przy jednorazowej aplikacji zdecydowanie o wiele mniej :) 


O kartoniku rozpisywać się już nie będę, ponieważ znajdziemy na nim to samo co przy balsamie . Podstawowy skład również nie ulega zmianie . Zapach i smak jak dla mnie taki sam jak balsamu z tym, że o wiele mniej intensywny . Opakowanie jest bardzo dobrej jakości. Napis jest mocno wytłoczony i nie ściera się, a pomadka nie otwiera się sama w kieszeni, ponieważ mocno się trzyma :) 


Z działania również jestem zadowolona ! Od razu po otwarciu widać, że jest to wosk, który świetnie nawilży nasze usta i nie zawiodłam się ! Bardzo wygodnie się aplikuje i co ważne nie rozpuszcza się kieszeni co niestety czasami się zdarza z niektórymi pomadkami . Nie jest zbyt twardy przez co bardzo dobrze i dokładnie aplikuje się na usta. Pomadka jest totalnie bezbarwna, więc spokojnie może się sprawdzić i u mężczyzn :) 


Którą wersje ja bym wybrała jak mogłabym mieć tylko jedną ? Jako, że jestem zwolenniczką tych słoiczkowych, ponieważ jednorazowo mogę ich nałożyć więcej na usta to odpowiedź jest jasna :) Uważam jednak, że oba kosmetyki świetnie się uzupełniają i taki duecik na zimę jest idealny! U mnie jak na razie podczas mocnego spierzchnięcia ust i przesuszenia kosmetyki Tisane są numerem jeden ! 
Kupić możemy je na stronie sklepu Herbastudio
I tak oto słoiczek kosztuje 9,929 i możemy go nabyć TUTAJ  , a pomadkę znajdziecie pod TYM linkiem i kosztuje 9,62 zł . 

Ja oba kosmetyki zdecydowanie polecam. Wiem również, że wiele z Was też jest ich zwolenniczkami, więc warto samemu się przekonać o ich działaniu. Jak dla mnie podczas zimy i jesieni pomadek ochronnych nigdy za wiele ! :)
Wy już je miałyście ? 




11 komentarzy:

  1. Dla mnie najlepsze produkty do ust ;) pomagają mi zwłaszcza teraz gdy dopadła mnie opryszczka ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie mam miodek z Avonu ale jak mi się skończy to się za nim rozejrzę ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś miałam, kupiłam w aptece :) Była ok, ale przerzucilam się na Carmex i Neutrogenę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam ale u mnie się nie sprawdziło niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle zachwytów jest nad Tisane, a mnie w ogóle nie ciągnie do tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś przyjemność użycia balsamu w słoiczku i mile go wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat tisane mnie nie kusi na razie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię wersję w słoiczku, ale znacznie lepiej sprawdza się u mnie Carmex :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz sięgnęłam po pomadkę Tisane kilka lat temu, od tamtej pory co jakiś czas wracam do niej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam z tym do czynienia ale na pewno wybrałabym opcję w szmince :)

    OdpowiedzUsuń