21 lut 2015

Poparzona ja i .....



Dzisiaj po raz pierwszy przychodzę do Was z taki słabymi wieściami. A dokładnie z kosmetykiem, który się KOMPLETNIE u mnie nie sprawdził i na milion procent nie sięgnę po niego ponownie. Po raz pierwszy "coś do twarzy" wywołało u mnie takie szkody :( Co dokładnie się stało? O tym już za momencik ("drastyczne" zdjęcia na końcu posta :D )




Dzisiaj mowa jak już widzicie o maseczce do twarzy od Babuszki Agafii -  Daurska "Kojąca" ... ojjj kojąca to ona u mnie nie była... Z kosmetykami tej marki nie spotykam się po raz pierwszy. Wcześniej były to głównie te przeznaczone do włosów i wszystkie sprawdził się u mnie bardzo dobrze, więc nie spodziewałam się, że w tym przypadku będzie aż tak źle :( 
Opakowanie wszystkim znane , wygodna, odkręcana saszetka. Maseczkę dostałam za wygraną w rozdaniu, więc nie wiem ile dokładnie kosztowała, ale obstawiam, że około 6 zł - nie jest to dużo, a w środku znajdziemy 100 ml, czyli jak na maseczkę całkiem sporo :) 
O niej samej rozpisywać się nie będę - konsystencja bardzo fajna, budyniowa. Dobrze się rozprowadza i nie ścieka z twarzy. Zapach również przyjemny, lekko słodki. Na pierwszy rzut oka wszystko jest dobrze i nie mam jej nic do zarzucania :) 
Do tego śliczne opakowanie i cała seria kusi mnie od dawna, więc musiałam wypróbować ją jak najszybciej :) 


I tak oto tydzień temu w sobotę nałożyłam ją na twarz i jak zaleca producent czekałam około 10 minut, po czym poszłam się kąpać i od razu zmyłam maseczkę .Czy podczas tego gdy była na mojej twarzy czułam coś niepokojącego ? W zasadzie trochę mnie szczypało i czułam ściągnięcie skóry, ale nie sądziłam, że coś jest nie tak, bo przy niektórych maseczkach miałam już takie odczucia :) Teraz mogę tylko żałować, że nie poszłam jej wtedy od razu zmyć. Skąd jednak miałam się domyślić, że jakiś kosmetyk aż tak źle na mnie zadziała jak nigdy wcześniej nie miało to miejsca ? :( 


I tak oto wykąpałam się, zarzuciłam na włosy ręcznik patrze w lustro i.... JESTEM CAŁA CZERWONA ! Dosłownie obrysowana twarz na czerwono tam gdzie była maseczka, nawet zachowane były dokładnie kontury, szczególnie na czole ! Jak bym namalowała sobie nią coś na buzi to bym paradowała np. z czerwonym sercem ! Na początku nie było jeszcze tak źle, ale po kilku minutach wszystko zaczęło się nasilać :( Myślałam, że może za momencik przejdzie i, że to tylko takie "tymczasowe", ale niestety nie... Pierwsze co to zaczęłam spryskiwać twarz różanym płynem od Fitomedu, bo całkiem dobrze chłodził, a twarz strasznie mnie piekła i wpisywać w google wymyślne hasła tak, żeby tylko ktoś mi pomógł :(  Oczywiście i w tym przypadku niezawodny okazał się krem NIVEA ! Zawsze chyba do niego wracamy w kryzysowych sytuacjach :P Twarz po jakiś 3-4 h troszeczkę zbladła, potem na wieczór znów mi wyskoczyły plamy, więc znów działałam :( Na całe szczęście w niedziele było już bez problemu. Miałam tylko strasznie spierzchniętą i przesuszoną skórę.


Nie chce Wam odradzać zakupu tej maseczki. Po całej sytuacji oczywiście ją sobie wygooglowałam, przeczytałam mnóstwo recenzji i u nikogo nie spotkałam się z podobnym działaniem. Nie wiem czym to mogło być spowodowane. Nigdy wcześniej nie wyszło mi, że jestem uczulona na jakiś składnik kosmetyku, może zareagowała z czymś co wcześniej kładłam na twarz? Nie mniej jednak wracać do niej nie będę i same wiecie czemu :)  Twarz piekła mnie niesamowicie i życzę Wam, żebyście nigdy nie musiały tego przechodzić ! 


39 komentarzy:

  1. ja przezyłam to samo po nalożeniu na twarz maseczki z ziemi okrzemkowej znam Twój ból:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej wygląda to naprawdę słabo. ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja już dawno przestałam wierzyć w te rosyjskie kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  4. o kurcze :o Nie wiedziałam że tak 'zadziała' - nie skuszę się w takim razie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. O jacie wygląda to okropnie! Ja mam ich 3 maseczki, na szczęście nic złego mi nie zrobiły, ale działania wybitnego również nie miały ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Musiało Cię coś uczulić, ja się tak załatwiłam jak byłam w ciąży - nałożyłam maseczkę, której używałam wcześniej i nie wywołała u mnie żadnych negatywnych efektów, a wtedy spuchła mi lekko twarz, zaczerwienienie było i w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurcze, ja mam kilka maseczek od babuszki i nie spotkało mnie coś takiego

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczę, ale Cie musi piec ta buzia.. Mnie właśnie teraz też coś tak uczuliło, podejrzewam, że nowy krem i mam dwa czerwone placki na policzkach, które pieką. Tak samo jak ty odczuwałam dziwne ściągnięcie po tym kremie, ale go nie zmyłam.. Teraz też ratuję się Niveą :D A i piję wapno, wypij koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak wapno potrzebne :D Dobrze, że krem nivea jest taki uniwersalny :D

      Usuń
  9. O matko co Ci to 'coś' zrobiło!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Masakra, czytałam o niej kilka recenzji, wszystkie były pozytywne. Trochę się zdziwiłam jak przeczytałam i zobaczyłam co zrobiła u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. o luuuudu, ale biedna skórka :(
    ale dokładnie tak jak mówisz, u kogoś może się sprawdzić, ale szkoda, że u Ciebie to taki niewypał :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety wiem co przechodziłaś. Też kilka miesięcy temu miałam taką reakcję z udziałem jednej z tych maseczek, ale ponieważ użyłam kilku kosmetyków pod rząd, w moim przypadku to wcale nie musiała być maseczka, tym bardziej, że używałam jej przed i po tym incydencie bez szkód dla twarzy. Pocieszę Cię, że moja reakcja utrzymywała się w poważnym stanie kilka dni, a schodziła chyba ponad tydzień, pieczenie i świąd były na początku nie do wytrzymania. Z doświadczenia mogę Ci polecić wodę termalną i krem LRP Cicaplast, dla mnie niezastąpione w takich sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to juz w ogóle współczuje... sama bałam się strasznie, że mi to nie zejdzie długo tym bardziej, że miałam plany na wieczór więc byłam przerażona :(

      Usuń
  13. Kurcze, bardzo, bardzo niedobrze :/
    Ja zawsze pamiętam o próbie uczuleniowej, to podstawa bo nigdy nic nie wiadomo ://

    OdpowiedzUsuń
  14. Musisz być uczulona na któryś ze składników. Ja tak miałam po nałożeniu maseczki aspirynowej ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. O ja, ale Cię musiał jakiś składnik uczulić, biedna :(

    OdpowiedzUsuń
  16. O rany, rzeczywiście nie fajnie to wyglądało, pewnie na jakiś składnik jesteś uczulona.

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedyś podobne poparzenie przydarzyło mi się po zastosowaniu kremu Bielendy :/ współczuje Ci...

    OdpowiedzUsuń
  18. Współczuję :( Ja miałam tak przy okazji kupienia kremu garniera hydra adapt, który na twarzy mojej siostry sprawdza się idealnie... Nigdy nie wiadomo dlaczego akurat nam coś nie podpasuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest najgorsze, że nigdy nic niewiadomo :(

      Usuń
  19. Ojej :/ musiał Cię jakiś konkretny składnik tak podrażnić. Współczuję :<

    OdpowiedzUsuń
  20. Wooooow, masakra. W życiu jej nie kupię, nie będę ryzykować. Również współczuję. Ja lubię dziegciową.

    OdpowiedzUsuń
  21. o kurde nieźle.... nie używałam nigdy jej i nie użyję bo mam wrażliwą skórę

    OdpowiedzUsuń
  22. uuuu nie zazdroszczę doświadczenia ;/

    ja nie miałam do czynienia z tą firmą, ale z tych opinii co czytałam to faktycznie nie widziałam żadnej złej...

    OdpowiedzUsuń
  23. O kurczę ale Ci prezent zrobiłam, aż mi głupio :( Takich efektów się po niej na pewno nie spodziewałam, sama używam oczyszczająca i nic złego się nie dzieje. Jeśli mam tą w zapasach to będę ostrożnie do niej podchodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty daj spokój :* I tak i tak pewnie bym ją sobie prędzej czy później kupiła :D na całe szczęście wszystko już dobrze, a maseczkę komuś sprezentuje :)

      Usuń
  24. Mam tą maseczkę jako jedną z czterech do testów Babuszki i muszę powiedzieć, że po jednokrotnym jej użyciu na mojej skórze twarzy nie zrobiła absolutnie NIC - ani pozytywnego, ani negatywnego !!! Ale Tobie widzę dała nieźle w kość ... nie wygląda to dobrze na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie przy tych recenzjach co czytałam na blogach sporo dziewczyn pisało, że w sumie nic ona nie robi...

      Usuń
  25. Oj współczuję :(
    Mi się zdarzyło coś podobnego o maseczce z drożdży, tylko ja od razu zmyłam, więc zeszło szybciej.

    OdpowiedzUsuń
  26. No dziękuję za ostrzeżenie... współczuję takiego doświadczenia..

    OdpowiedzUsuń
  27. no to kojąca faktycznie...może masz uczulenie na któryś ze składników, czasem się nie ma nawet o tym pojęcia

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojej...współczuję :* Mam nadzieję, że szybko Ci zejdzie to zaczerwienienie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Następnym razem biegnij po kefir, maślankę lub jogurt naturalny i nakładaj na buźkę, powinno łagodzić, choć dobrze, że i Nivea się spisało :)
    Masakra, ja w sumie też nie mam prawie nigdy takich problemów choć mi też się przytrafiło pieczenie pod oczami właśnie po kremie pod oczy z jonami srebra od agafii. Więc ta sama marka, może mamy uczulenie na ten sam składnik, ale nie zlokalizowałam o który chodzi.
    Współczuję. :*

    OdpowiedzUsuń
  30. współczuje i na pewno będę uważać na ten produkt :)

    Korzystając z okazji chciałabym Cię zaprosić na mój blog, gdzie pojawiła się nowy post. Za wszelkie sugestie i propozycje będę bardzo wdzięczna. :) Zachęcam również do obserwowania
    [ life plan by klaudia ]

    OdpowiedzUsuń
  31. o rany, chyba bym się popłakała gdyby mnie to spotkało :O

    OdpowiedzUsuń
  32. Może jest tam jakiś składnik, na który masz uczulenie :(

    OdpowiedzUsuń
  33. ooo jejku! Nieźle Cię dorobiła ta maseczka

    OdpowiedzUsuń