29 mar 2014

Idealny jedwab... bez jedwabiu ! :)

O tym jedwabiu od jakiegoś czasu jest "głośno" w blogosferze :) Czytałam o nim multum opinii, większość z nich oczywiście była pozytywna :) I ja po tak długim czasie używania go wyrobiłam sobie o nim opinię - czy u mnie sprawdził się tak samo jak u większości bloggerek? O tym już za chwileczkę :)

Jak się prezentuje wszystkie widzicie :) Malutka przezroczysta buteleczka z pompką. Dokładnie widzimy ile kosmetyku nam zostało do końca. Etykietka skromna - mamy na niej tylko listki aloesu, które znajdziemy w jego składzie. Jedwab kupimy w kartonikowym pudełeczku i to własnie tam mamy wszystko ładnie opisane- znajdziemy również jego skład. Ja kartoniku już nie posiadam. Ciągle je trzymam i zawalają mi szafkę, ale ze względu na wiosnę i porządki wreszcie się ich pozbyłam :D 
Buteleczka miała jeszcze dodatkowo przezroczystą skuwkę, która ja (już tradycyjny) oczywiście, że zgubiłam :) Mimo tego, że jej nie ma, nie mam obaw, że jedwab wyleje się w kosmetyczce- jeszcze nigdy mi tego nie zrobił !  Czasami pompka sprawia mi trudności, ale za pewne jest to winą tego, że olejek jest gęsty i trzeba "nacisnąć" kilka razy - napompować i dopiero wtedy coś tam nam wyleci :) Ciesze się, że producent ubezpieczył go własnie w pompkę, ponieważ mam pewność, że nie wyleje mi się za dużo produktu - zawsze wylatuje idealna ilość i dzięki temu produkt się nie marnuje  :)
Pachnie bardzo delikatnie i kwiatowo - zapach utrzymuje się na naszych włosach i ja go po prostu uwielbiam ! Jest o wiele lepszy niż te wszystkie szampony czy odzywki :) Dzięki analizie składu wiem , że znajdziemy w nim nuty zapachowe: pelargonii, konwalii, jaśminu, róży i geranium - czyli moje ulubione kwiatki ! :)


Tak jak już wspomniałam jest to jedwab do włosów bez jedwabiu ;) W składzie nie znajdziemy go ani grama, ze składników odżywczych mamy za to: aloes, oliwę z oliwek, olej z nasion kamelii i olej cedrowy syberyjski. Na moje włosy połączenie tych składników działa po prostu REWELACYJNIE ! Używam go zawsze gdy układam włosy przed wyjściem z domu :) Rozprowadzam dłońmi, kilka kropli na samiutkie końcówki- czasami, gdy włosy mi się puszą delikatnie przelecę po całej długości. Dzięki niemu moje włosy pięknie się błyszczą, a końcówki są jednolite, ładnie się układają i wyglądają na zdrowe :) Jedwab świetnie sobie radzi ! Nie musimy się obawiać, że nasze włosy będą obciążone. Przynajmniej na moje tak nie wpływa. Obecnie nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez użycia jego- SERIO ! Przed nim stosowałam "jedwab" Biosilk i różnica między tymi dwoma produktami jest kolosalna! Tamten nie dość, że w składzie miał alkohol, to "zdrowe" końcówki uzyskiwałam na jakieś 10 minut. Przy tym produkcie efekt "nie znika" tylko długotrwale się utrzymuje i nawilża, bardzo skutecznie nasze włosy :) Wklejam Wam dwie fotki, ale niestety słabiutko widać na nich jego efekt - nie mniej jednak musicie mi uwierzyć na słowo i same udać się do klepu po to cudo ;) I co z tego, że nie znajdziemy tam jedwabiu? Przecież jest rewelacyjny ! 
Jest również bardzo wydajny, tak jak to wszystkie oleje chyba mają ;) Mój już się kończy od... miesiąca, a dna ciągle nie widać :D Niebawem muszę wybrać się do sklepu po nową sztukę :) A znajdziemy je na pewno w Rossmannie ( nie wiem jak w innych drogeriach) jego cena to 8-9 zł :)


24 mar 2014

PK podsumowanie tygodnia 17 ! :)

W tym tygodniu na pazurkach królowały Ikat Nails - dla większości zapewne sama nazwa była wielką niewiadomą :) Jednak wszystko szybko się wyjaśniło i moim zdaniem z tym tygodniowym wyzwaniem poradziłyśmy sobie bardzo dobrze :) Wszystkie prace bardzo mi się podobają - są pstrokate i kolorowe i widać po nich nadchodząca wielkimi krokami Wiosnę ! :)
 Zresztą same oceńcie nasze prace ! :) 















A cóż z wzorkiem na nowy tydzień ? Mówiłam, żebyście wysyłały mi swoje propozycje, dostałam dwie i to właśnie z nich skorzystamy :) Jedna będzie naszym wzorkiem na 17 tydzień, a druga na 18 :) Jak macie jeszcze jakieś pomysły to oczywiście podrzucajcie, na pewno z nich skorzystamy :)
W tym tygodniu będziemy malowały....
STRAW NAILS ! 
Nazwa za pewne nie za wiele Wam mówi- tak samo jak mi, ale zaraz wszystko stanie się jasne :) 
Pomysł podesłała mi Recenzjatorka i mega mi się spodobał - dostałam oto ten LINK do naszej inspiracji :) Wejdźcie tylko i zobaczycie o czym mowa :) 
Krótko mówiąc.... Paznokcie malowane SŁOMKĄ ! :) 
Od siebie wrzucam kilka zdjęć z sieci :)

http://www.pinterest.com/pin/75787206201581164/

http://www.pinterest.com/pin/257057091204957419/

http://www.pinterest.com/pin/224335625160003345/


Sam wzór nie wydaje się być trudny,ale zapewne jak zwykle pozory mylą ! Mam nadzieję, że damy radę i, że pomysł się Wam podoba :) No to ZACZYNAMY ! :)




23 mar 2014

Moje Ikat print :)

Widziałam już mnóstwo Waszych prac i wszystkie mnie oczarowały :) Mnóstwo kolorów i pomysłów - istna skarbnica inspiracji. Coś mi się wydaje, że wzorek przypadł nam do gustu, a na pewno mi ! Ideałem nie jest i bardzo dużo mu do tego brakuje, ale już wiem, że jeszcze nie raz zagości u mnie na pazurkach:) Jedyne co potrzebujemy do jego wykonania to lakiery i ... sonda. Na początku miałam nie małe problemu z użyciem jej, ale jakoś wreszcie dałam radę :) Z kolorów wahałam się między miętą, a różem - same zobaczcie, który kolor wreszcie wybrałam :) 




Podsumowanie tego tygodnia w Paznokciowym Klubie zapewne pojawi się dopiero jutro wraz wzorkiem na nowy tydzień :) Może ktoś z Was ma na niego pomysł? Sama jeszcze nie wymyśliłam co to będzie, więc jeśli macie jakieś propozycje to wysyłajcie mi na emaila frambuesaa4@gmail.com , albo piszcie w komentarzach :)  Propozycje wszystkich się liczą, nie tylko osób zaangażowanych w Paznokciowy Klub ! :) 

21 mar 2014

Kultralnie - książka i kilka porad dietetycznych ! :)


Dziś pierwszy dzień astronomicznej wiosny ! Niedawno zostałam poinformowana, że to przecież właśnie dzisiaj powinno się iść na wagary ! Ja oczywiście ich nie miałam :D Od rana musiałam siedzieć na uczelne, ale mam nadzieję, że chociaż jednej z Was się to dzisiaj udało :)

Jak wiecie, albo i też nie, postanowiłam dołączyć do akcji " Przeczytam tyle ile mam wzrostu". Więcej o całym przedsięwzięciu dowiecie się w zakładce na górze bloga: "Czytam!" . W tym roku poprzeczkę postawiłam sobie dość wysoko i muszę przeczytać 172 cm książek :D Zapewne nie dam rady, ale cóż - spróbować zawsze można :) W związku z całą sytuacją na moim blogu zaczną pojawiać się recenzje :) Oczywiście tylko tych książek, które według mnie zasługują na naszą uwagę i są warte przeczytania. W zakładce macie wszystko ładnie podlinkowane i przedstawiony mój "centymetr" czytelniczy :D  Mam nadzieję, że i takie posty Wam się spodobają, ponieważ zauważyłam, że mój blog coraz bardziej zmierza w stronę Lifestyle - mi to akurat nie przeszkadza, ponieważ to właśnie takie strony czytuję najchętniej i mam nadzieję, że i z Waszymi upodobaniami jest podobnie :) Po prostu chce się podzielić z Wami wszystkim dobrym i najlepszym co mnie otacza ! :P  

Jak wiecie ogólnopanująca moda na zdrowy styl życia, diety i sport udzieliła się (stety, bądź niestety) i mi :) Gdzieś dokształcać się trzeba, więc najpierw sięgnęłam oczywiście do wszechwiedzącego internetu, następnie wybrałam się do biblioteki. W moje łapki od razu wpadła ta oto książka:
"Jeść, aby schudnąć" 
Michel Montignac
Powiem Wam szczerze, że nie o same zrzucenie wagi mi tutaj chodzi, a o wprowadzenie do swojego jadłospisu produktów zdrowszych i pełnowartościowych. Stwierdziłam, że ta książeczka powinna mi w tym pomóc :)
Nie jestem zwolenniczką radykalnych diet, gdzie musimy zliczać każdą spożytą kalorię, zawartość białka, tłuszczu.... Cyferki zdecydowanie nie są dla mnie i troszeczkę współczuje osobom, które siedzą w tym całymi dniami, gotując przeróżne obiadki, żeby końcowa ilość białka spożytego w produkcie nie przekroczyła nawet o gram tej wyznaczonej przy diecie. "Dziś zjadłam 36 gram tłuszczu, to o 2 gramy więcej niż wczoraj !"  Nie męczy Was to ? Czy może męczy, ale same nie potraficie od tego uciec? 
W tej książce znajdziemy dietę Montignac, która od razu mi się spodobała i myślę, że pokochałaby ją każda z Was ! Opiera się nie na tym ile jemy, ale JAK to robimy :) 
Przyznam się szczerze, że miałam taki okres w swoim życiu, że 2000 kcal dziennie to zapewne było nic, potem przyszły studia, brak czasu na posiłki (na pewno każda z Was to zna ;)), jadłam o wiele mniej, a myślicie, że waga spadła ?! A gdzie tam !  Wręcz przeciwnie, waga ostatnio (mam nadzieję, że tylko dla żartu) podskoczyła ! Autor świetnie wytłumaczył mi zaistniałą sytuację i wreszcie zrozumiałam o co  w tym wszystkim chodzi :) 
Tak, jesteś na restrykcyjnej diecie,  głodzisz się, aby tylko schudnąć. Dzisiaj 1600kcal, jutro 1500, aż wreszcie dojdziesz do upragnionego progu 1000 kcal. Twoja waga ciągle stoi w miejscu? Cóż, nasz organizm wcale nie jest taki głupi jak nam się wydaje i świetnie potrafi się przystosować do zaistniałej sytuacji.  Dostawał 1800 kcal, a teraz ma tylko 1500? Po co ma się męczyć jak może się do tego dostosować? I tak po miesiącu 1500 kcal to będzie dla niego maks które może przyjąć podczas dnia, a Ty dalej będziesz święcie przekonana, że jesteś na super diecie i już nawet się do niej przyzwyczaiłaś. Oczywiście to nie wszystko ! Najlepsze zostawiłam na koniec :) Jak już tak głodzisz swój organizm, dostarczasz mu za mało kcal to on bardzo sprytnie, po tym przykładowym miesiącu,  jeszcze sam dodatkowo, obniży sobie dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Dostarczasz mu 1500 kcal, a on święcie przekonany, że nadeszły gorsze czasy i trzeba zacząć odkładać na później, zacznie potrzebować tylko 1400 kcal :) I cóż... jesteś na diecie, a tłuszczyk się pojawia ;)
I tutaj jako świetny przykład pozwolę sobie zacytować autora:
"W tym momencie możemy jednak zapytać jak więźniowie obozów koncentracyjnych mogli przeżyć blisko pięć lat, dostarczając swemu organizmowi zaledwie 700 lub 800 kalorii dziennie? Jeśli wierzyć teorii o kaloriach, powinni umrzeć, wyczerpawszy zapasy tłuszczu i masy mięśniowej już po kilku miesiącach"
I wszystko jasne ! 

Tak, ta książka pozwoli nam schudnąć bez wprowadzania tych restrykcyjnych zaleceń. Nie musimy liczyć kalorii, nie musimy się ograniczać, jedyne o co prosi nas autor to o to, żebyśmy MYŚLELI co jemy i jak to robimy :)  Uważa on, że podstawą przy zdrowej diecie są produkty o niskim indeksie glikemicznym. Musimy starać się, aby zawartość cukru w naszej krwi zawsze była na jak najniższym poziomie. O co chodzi z tym, że frytki są mniej zdrowe od ziemniaków mimo tego, że są pieczone bez grama tłuszczu?  Zastanawialiście się kiedyś i nie potrafiliście odpowiedzieć na to pytanie ? A no właśnie.... indeks glikemiczny ziemniaka gotowanego to koło 65, podczas gdy frytek wynosi on już koło 90 :) Widać różnicę? :)
Nie będę się Wam rozpisywać chociaż i tak juz to zrobiłam ! Jeśli chcesz zacząć lepiej i zdrowiej jeść sięgnij po tą książkę ! Ja z całego serca - POLECAM !  

I na sam koniec, jesli kogoś to zainteresuje kilka porad dietetycznych, które poznałam dzięki tej książce :)
  • 5 posiłków dziennie ! OBOWIĄZKOWO !
  • Owoce zawsze jedź pół h przed głównym posiłkiem, albo 2 h po - są one szybciej trawione niż inne produkty (szczególnie cytrusy)
  • Pomarańcza podczas wyciskania traci błonnik- najlepiej zmiksować ją w całości :)
  • Pijemy 2 szklanki wody od razu po przebudzeniu, żeby zwiększyć nasz metabolizm.
  • Wodę po gotujących się warzywach warto użyć jako bazy do zupy - jest pełna witamin, które zostały wypłukane z produktów.
  • Śniadanie to podstawa i powinno mieć zbliżoną ilość kcal do obiadu.
  • Zapotrzebowanie energetyczne naszego organizmu ciągle się zmienia i ma na nie wpływ mnóstwo czynników.
  • Jeśli już gotujemy warzywa to róbmy to jak najkrócej, tak, żeby nie wypłukać z nich wszystkich witamin.

20 mar 2014

Antyperspirant Soraya - jak sprawdził się u mnie? :)

Hej, Hej !! :) 
Mam nadzieję, że osoby dalej trwające w wyzwaniu przysiadowym cały czas w nim trwają i się nie poddają ! Ach ja pięknie mi się zrymowało ! :D Ja jakoś, bo jakoś, ale jeszcze daje radę - dzisiaj robię sobie REST od wszelakich ćwiczeń, siłowni i fitnessów. 
Pogoda niestety, ale dalej nas nie rozpieszcza... no przynajmniej u mnie słońca nie widać, pochmurno i ciemno :( Dobrze, że chociaż nie pada, ale czuć, że deszcz już wisi w powietrzu. Miałam jechać na uczelnię, ale chyba sobie odpuszczę - rest od wszystkiego dzisiaj mam :D Taka niedziela, w czwartek - ktoś równie miło, jak ja spędza ten dzień ? :) 
A jako, że siedzę w domu i się lenie to chociaż do Was się odezwę i przychodzę dzisiaj z recenzją Antyperspirantu od Soraya, który (o dziwo!) podbił moje serce ! 
O całej serii już Wam wspominałam przy okazji pisania notki o Pilingu. Mówiłam, że na pewno nie będzie to jedyny produkt, który dla Was zrecenzuję, ponieważ jestem mile zaskoczona firmą i ich produktami :) Jak wiecie wpadły one do mnie przy okazji grudniowego spotkania bloggerek w Warszawie ! 

Antyperspiranty z tej serii dostaniemy w dwóch zapachach : brzoskwinia i papaja. Oczywiście jako miłośniczka zapachów egzotycznych na pewno na sklepowej półce sięgnęłabym po papaję, w paczuszce jednak jak widzicie wylosowała mi się brzoskwinka i wcale nie żałuje ! 
Opakowanie typowe dla całej serii  "So fresh !" , różowe i bardzo kobiece. Jak już Wam wspominałam dla mnie te opakowania są przepiękne i cała seria wyróżnia się dzięki nim na tle innych produktów. Duży plus za to, ze stoi "na główce" - nie musimy się męczyć z wydobyciem produktu. Jest stabilny i mocno się trzyma. 
Buteleczka jak widzicie ładnie wyprofilowana, przylega do dłoni podczas używania - nie tak jak przy większości kulkowych dezodorantów, które zazwyczaj są owalne.  Mieści w sobie 50 ml produktu- bałam się, że nie wystarczy mi on na długo i szybciutko się skończy, ale na szczęście daje rade ! Używam go od około połowy stycznia, a buteleczka cały czas pełna. Szkoda, że nie widzimy ile kosmetyku nam pozostało, bo sama nie wiem czy czas już wybrać się do drogerii po nowy, czy ten jeszcze wytrwa? Chociaż z boku opakowania mógłby być cieniutki przezroczysty pasek, który sporo by nam ułatwił. Nawet, gdy weźmiemy buteleczkę pod światło to nic, ale to nic nie widać :(


Przyznam się szczerze, że sama na pewno nie sięgnęłabym po ten produkt na sklepową półkę, czemu? Jakoś nie mam zaufania do takich firm i w sumie sama nie wiem z czego do wynika. Przy antyperspirantach zawsze akceptowałam tylko Lady Speed Stick, Rexonę i ewentualnie dove.  Nie wiem czy moją opinię wyryły reklamy, które są przez te marki ciągle nadawane w telewizji czy własne doświadczenie. Aż tutaj naglę wpadła mi ta Sorayka i nie pokładałam w niej żadnych nadziei i już na początku skazałam ją na klęskę - oczywiście NIESŁUSZNIE. Na szczęście ładnie potrafiła się wybronić przed moją srogą opinią. 
Od dawna jestem wierna Lady Speed Stick żel - przy próbowaniu innych produktów zawsze bardzo szybko 
lądowały one w koszu ;) Tutaj jest inaczej ! 

Co zauważyłam od razu po pierwszej aplikacji? ZAPACH ! Ja jestem nim oczarowana. Tak jak mówi producent jest orzeźwiający i bardzo kobiecy. Na pewno ma w sobie to coś, co mój nos po prostu pokochał. Taka ostrzejsza brzoskwinka :D  Na skórze się nie zmienia, jest wyczuwalny i skutecznie radzi sobie z potem. Czy pachnie 24h , no cóż :D Sprawdzić tego nie dam rady - nawet do testów kosmetyku nie zamierzam się nie myć przez 24 h :D  Od rannej aplikacji do wieczora na pewno wytrzymuje i jest delikatnie wyczuwalny na skórze. Po tak długim używaniu jeszcze nie zaczął mnie drażnić i wiem, że tego nie zrobi. 
Czytałam kilka recenzji na jego temat i wiem, że niektóre dziewczyny pisały, że po kontakcie ze skórą robi się on denerwujący i za nic nie przypomina brzoskwini. Ja się z  tym nie zgodzę. Jak wiecie każda skóra inaczej reaguje na tego typu kosmetyki i u każdej z nas może on pachnieć trochę inaczej - u mnie nic nieprzyjemnego miejsca nie miało :) 


Kosmetyk nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia, nie raz używałam go po depilacji i nigdy nic nie szczypało i nie pojawiło się żadne zaczerwienienie.  Jest bardzo delikatny i myślę, że nie powinien Was uczulić. Niektóre antyperspirant zdarzało się, że mnie zapychały - tutaj nie miało to żadnego miejsca. 
Nie klei się - zaraz po posmarowaniu wysycha . Tak jak obiecuje producent nie brudzi naszych ubrań i nie obsypuje się. Oczywiście jeśli od razu po użyciu założymy bluzkę to delikatnie się na niej odbije, ale te "wilgotne" miejsca zaraz znikają beż śladu :) Kuleczka nie zacina się - wszystko jak na razie działa bez najmniejszego zarzutu. Zawsze wydobywa się odpowiednia ilość kosmetyku i nie zdarzyło mi się, żeby mi się rozlał, albo sam odkręcił, chociaż czasami cały dzień lata po torbie :)


Noi najważniejsze, co z tym działaniem, czy radzi sobie z nieprzyjemnym zapachem i poceniem ? U mnie sprawdził się bez najmniejszego zarzutu.  Nie mam dużego problemu z poceniem się, jedynie, jeśli już to podczas wysiłku fizycznego - siłownia, fitness, bieganie. Skutecznie maskuje nieprzyjemny zapach. Mi jeszcze w tej kwestii nie podpadł :) Oczywiście jeśli ktoś ma duże problemy z poceniem się to u niego na pewno się nie sprawdzi i wtedy najlepiej wybrać się po specjalistyczny produkt do apteki, ale przy moich oczekiwaniach i potrzebach działa wyśmienicie :)  Czy sięgnie po kolejne opakowani? Tak ! :)  Dzięki niemu czuje się świeżo cały dzień, a cena nie  jest wysoka :)
Po raz pierwszy recenzuje produkt tego typu - nigdy wcześniej nie pojawił się tutaj żaden dezodorant. Ten tak mi podpasował, że musiałam Wam go pokazać ! :D 

I na sam koniec skan składu.  Jak widzicie ze "złych" rzeczy, które w nim znajdziemy to : 
Aluminum sesquichlorohydrate-  jest to jednak składnik pochodzenia mineralnego obowiązkowo używanych w dezodorantach .
Dmdm hydantion - i tutaj sprawa ma się trochę gorzej. Mimo tego, że na składach się nie znam i nie wiem czy akurat to powinno się tutaj znaleźć, czy można to zastąpić czymś innym? To przeczytałam nie miły artykuł na temat tego składnika o TUTAJ . W Polsce jest on dopuszczony - w niektórych krajach nie. Podobno ma działanie rakotwórcze i przyczynia się do starzenia skóry, oczyścicie znajduje się on w ilości znikomej w produkcie, więc nie wiem czy jest się czym martwić ;) 

18 mar 2014

Framix = 6x6x6 ! Part 6 :)

Ostatni Framix pojawił się na początku marca tak, więc najwyższa pora na nową część ! Ostatnio dość dużo się u mnie dzieje i to pozytywnego :) Wszystko układa się tak jak powinno ( tfu,tfu - nie mogę zapeszyć!!) i mam nadzieję, że u Was też tylko coraz lepiej i lepiej :) Już niedługo na kalendarzach pojawi się pierwszy dzień wiosny. Pogoda mimo ostatnich przebłysków znów się popsuła i mam nadzieję, że jak najszybciej wróci do stanu z poprzedniego tygodnia :( 

6 zdjęć minionego czasu ! 
1.Truskawki! No powiedźcie mi, kto nie kocha truskawek ? :D Oczywiście piękne, czerwoniutkie, nie z polski...ale i tak były PRZEPYSZNE ! :) Mogłabym je jeść, i jeść, i jeść....a do tych naszych niestety, ale musimy jeszcze trochę poczekać :( 
2.Tutaj już chyba każda wie o co chodzi i jakie święto obchodziłyśmy 8 marca- moje przepiękne krokusiki, które niestety, ale już zwiędły :(
3.Smoothie czyli moje wprowadzanie do diety większej ilości warzyw i owoców ! Tutaj wersja banan+cytrusy ! Mniam, mniam ! :) 
4.Wszystko niebawem się wyjaśni na co dostałam zaproszenie do pokazanego salonu kosmetycznego ;) Już nie mogę się doczekać wizyty ! 
5.Malutkie zamówienie z Minti i buźka od razu weselsza, bo kto nie lubi odbierać takich paczuszek z poczty ;) Niebawem recenzje kosmetyków, które skrywają się pod różową bibułką ;)
6. Tymbarki mówi: Bądź moim Alejandro ! 



6 polecanych linków ! 
1.Jak już wyżej Wam wspomniałam postanowiłam troszeczkę zmienić swoję dietę, oczywiście na 100x zdrowszą ! Z pomocą przybiegła mi Małgosia ze swoim blogiem Qchenne-inspiracje - co tydzień układa zdrowe jadłospisy z, których czerpie swoje inspiracje ! :) Jeśli checie coś zmienić w swoim żywieniu to również tam zajrzyjcie :)
2.Pozostając przy temacie zdrowia na blogu Karoli znajdziemy dwie inspirujace tapety ! Obie "w temacie" 
pierwsza- jak wiecie zaczęłam wyzwanie z przysiadami
druga- wprowadzam zdrową dietę 
Zajrzyjcie jeśli i Wy ciągle szukacie inspiracji i ciężko Wam się wziąć do pracy :)
3.Dobra, dobra to już ostatni link w tym Framixie o diecie :D No, ale zajrzyjcie tylko ! Super aplikacja na telefon,"Wiesz co jesz", która pomoże Wam w wyszukiwaniu zdrowej żywności ! Dla posiadaczy androida.
4."Twoje imię może Cie zaskoczyć" Bardzo fajny artykuł Pawła na temat naszych imion :) Ja go przeczytałam na jednym oddechu ! :) 
5.Kilka testów o nas,  oczywiście potraktujmy je z przymrużeniem oka ;) Ja mimo swojego wieku lubię się czasami bawić w takie rzeczy :D 
6. I na samiutki koniec Zombie Samurai prezentuje nam jak kiedyś wyglądały popularne dziś blogi. Poza samym wyglądem możemy poznać wiele wspaniałych i wartych obejrzenia blogów o, których wcześniej nie mieliśmy pojęcia :)



6 rzeczy, z których mogę być dumna!
1.W końcu po długim przestoju udało mi się przeczytać jakąś książkę ! :D
2.No tak, jak już udało mi się przeczytać książkę to dołączyłam do akcji "Przeczytaj tyle ile masz wzrostu". Na górze mojego bloga pojawiła się nawet nowa zakładka "Czytam!". W niej macie, więcej szczegółów dotyczących całego przedsięwzięcia. Mam nadzieję, że do końca roku uda mi się to zrobić !! :) Was również zachęcam do przyłączenia się :) Na bieżąco będę Wam pisała o moich wynikach :D 
3. Jak wiecie, albo i nie, wczoraj na moim blogu pojawiło się WYZWANIE ! Zachęcam Was do przyłączenia się i razem ze mną i z dziewczynami spędzenia tego miesiąca na - PRZYSIADACH ! :) Więcej info macie  o TUTAJ, a tak streszczając, ode mnie = "30 dni i 250 przysiadów" DAMY RADĘ ! :)
4.Uf, wreszcie wzięłam się za siebie i ... zaczęłam chodzić na siłownie ! Oj teraz tylko żebym długo wytrwała :D 
5.Znalazłam czas na przeszukanie ebaya i wydania kolejnych pieniędzy :D W sumie nie ma się czym chwalić, ale ja tam jestem dumna :D 13 zł za bluzkę ?! No jak mogła mnie ominąć taka okazja :D 
6.Ostatnio jest mnie tutaj PEŁNO ! Mam wrażenie, że niedługo będzie miały mnie dość :D Wczoraj nawet napisałam DWA posty i wyświetliłyście mnie aż 512 razy -  przeogromne DZIĘKUJE !! :) 



A TUTAJ znajdziecie moje poprzednie Framixy - Zapraszam :)



17 mar 2014

Wyzwanie! 250 przysiadów przez 30 dni !

Halo, halo? Czy jest tutaj ktoś kto marzy o pięknej pupie, a cięgle brak mu czasu na ćwiczenia?! Łapki w górę!!
No to jak już zebrałam chętne to ruszamy! 

Postanowiłam rzucić znane już w sieci, przysiadowe wyzwanie! Na czym polega zabawa? Obrazek poniżej wszystko bardzo ładnie Wam wyjaśni- przez 30 dni robimy przysiady, ciągle zwiększając ich ilość. Czy uda nam się dojść do 250? Wszystko się jeszcze okaże :)
Jak wiecie, właśnie to najprostsze ćwiczenie, które każda z nas może wykonać w domu najlepiej kształtuje Nasze pośladki! Marzenia w końcu mogą stać się rzeczywistością, a jaki Wasz mężczyzna będzie zadowolony, ach lepiej nie mówić ! :D Już za miesiąc będziemy mogły się poszczycić piękną, okrągłą pupą!
Wiadomo, że samemu zawsze trudno jest się za coś wziąć, ale może jak będzie nas więcej to damy rade wytrzymać te 30 dni ? Czy są jakieś chętne, które mi potowarzyszą przez ten miesiąc w Naszym przysiadowym wyzwaniu? Czy zostawicie mnie samą z tym zadaniem ? :( 
Jeśli są chętne (a wiem, że każda z Was marzy o pięknej pupie, prawda ?!) to zgłaszajcie się pod tym postem, a ja dodam Wasze blogi w liście wyzwaniowej!
Razem możemy więcej i na pewno damy rade !! Przecież nie możemy siebie nawzajem zawieść !

TUTAJ krótki filmik instruktażowy, żeby każda przysiady robiła poprawnie :)

Ja zaczynam już dzisiaj - 50 przysiadów przede mną !!




Lista osób biorących udział ! :) 


Podsumowanie tygodnia 16 w PK ! :)

Kochane, dzisiaj tak ja obiecałam podsumowanie tygodnia 16 w Paznokciowym Klubie :) Razem bawimy się już 4 miesiące i ciesze się, że cały czas jesteście ze mną ! :)  
Miniony tydzień upływał nam pod hasłem pędzelków i nail brush ! :) Mi wszystkie prace bardzo się podobają i mam nadzieję, że w tym tygodniu będzie nas jeszcze więcej! :)
Oczywiście, tradycyjnie- jeśli kogoś ominęłam to proszę o wiadomość! :) 











A wzorek na tydzień 17 wybrała dla nas Justyna :) Za to, że jako jedyna zmalowała tą przetrudną pepitke ! 
Mam nadzieję, że i Wam się on spodoba tak samo jak mi :) 
Przed nami : 
IKAT PRINT
Ja o samym sposobie słyszę po raz pierwszy i jestem jego bardzo, ale to bardzo ciekawa :) Obie stwierdziłyśmy, że nie powinien być dość trudny, ponieważ nie musimy się martwić o proste, precyzyjne linie - czysta improwizacja ! :) 





Zdjęcia pochodzą z sieci.


Dziękuje nowym czytelnikom za przybycie ! :*

16 mar 2014

Najbrzydsze maziaje w paznokciowym klubie ! :D

No cóż, moje maziaje wyszły przeokropnie - żaden pędzelek nie był w stanie ich uratować. Żeby jednak nie było, że nic nie robię i tylko się obijam to je Wam pokaże ,a co ! Czasami też trzeba się troszeczkę upokorzyć :D Zaraz jednak je zmazuje i na paznokcie poleci coś o wiele spokojniejszego, z czym spokojnie wyjdę na ulicę i pokaże się na uczelni :D Może zakup odpowiedniego pędzelka uratowałby sprawę - na pewno jeszcze kiedyś wypróbuję tą technikę na swoich pazurkach - jednak bez kombinowania z czymś pędzelkowatym co się do tego ani troszeczkę nie nadaje :D 
Podsumowanie PK wraz z wzorkiem na nowy tydzień pojawi się dopiero jutro. Mam nadzieję, że to nie będzie żaden problem :) Jeśli jest jeszcze ktoś kto zdobienie zmalował i nie pokazał to macie ostatni dzwonek, żeby mi je wysłać ! :) 
No to proszę.... PODZIWIAJCIE ! 



I jeszcze malutkie pytanie do Was ! 
Możecie mi polecić jakiś dobry, tani biały lakier ? :) 

15 mar 2014

Domki dla Naszych lakierów, czyli gdzie trzymamy nasze cuda ! :)

Wpis tego "typu" już kiedyś się u mnie pojawił i jest NAJCZĘŚCIEJ przez Was czytanym postem i do dzisiaj ma aż 839 wyświetleń! Znajdziecie go o TUTAJ :)  Dzisiaj zamkniemy się w jednej kategorii, a nie tak jak ostatnio ogólnie, o przetrzymywaniu kosmetyków.  Dziś królują LAKIERY i ich pomysły na  magazynowanie :D  Może niektóre Wam się spodobają i postanowicie wypróbować je u siebie  :) Szczególnie, jeśli tak samo jak mi przestaną Wam się mieścić w najzwyklejszym, uniwersalnym kartonie i zaczniecie się zastanawiać :  Co dalej?  Wyrzucić? Pooddawać? Czy po prostu przestać kupować nowe... chyba same wiecie, że tak się nie da ! :) 
Oczywiście, wszystkie, ale to wszystkie zdjęcia z tego wpisu zostały zapożyczone z innych stron i macie pod nimi odnośniki do źródeł :) Mam nadzieję, że pod postem nie będę czytała, ile to mam przecudownych lakierów, albo skąd wzięłam takie słoiczki, pudełeczka itp ! :D Nic co tutaj NIE jest moje :D A szkoda, szkoda... 
No dobra, koniec tego wstępu ! 
ZACZYNAMY ! 

1.Słoiczki, wazoniki, wazy....
Czy jest ktoś tutaj, kto własnie tak przetrzymuje swoje lakiery ? Ja, przyznam się szczerze, że po raz pierwszy spotkałam się z takim pomysłem :) Według mnie sam w sobie jest super! Lakiery przepięknie się prezentują i wyglądają bardzo elegancko . Na pewno sprawdzi się w łazience, albo na toaletce. Niestety, ale chyba zbyt dużo lakierów to tam nie upchamy :( Nasze ulubione i takie na, które lubimy ciągle patrzeć na pewno znajdą tam swoje miejsce ! :)
Taki lakierkowy słoik może być również świetnym pomysłem na prezent! Do tego dorzucić trochę słodyczy i nasz kreatywny podarek jert już gotowy :) Ja na pewno bardzo bym się z niego ucieszyła:) 







2.Foliowe przegródki
A co powiecie na taki pomysł? Podoba Wam się, czy nie bardzo? Mnie zdecydowanie bardziej urzekły te szklane pudełeczka, ale ta idea również ma coś w sobie. Na pewno sprawdzi się w Naszej garderobie , albo zawieszone na drzwiach szafy, czy szafki od wewnątrz. Sam pomysł według mnie nie jest dość "ładny" i nie za bardzo będzie zdobił Nasze wnętrze :) Nie wiem, nawet gdzie można znaleźć takie przegródki, może Wy macie jakiś pomysł? Fajne jest w nim to, że wszystkie lakiery mamy pod ręką i bardzo łatwo po nie sięgnąć, a kolory są dobrze widoczne :)





3. Plastikowe szufladki
Są przepiękne !!  Wszystkie artykuły do zdobienia paznokci możemy sobie ładnie pooddzielać, w każdej przegródce mieć to, co nam pasuje.  Pierwsza propozycja zdecydowanie podoba mi się o wiele bardziej . Szufladki są prześliczne i eleganckie :)Na szafce będą się bardzo ładnie prezentowały, a nasze lakiery będą ślicznie wyeksponowane. Przez przezroczyste ścianki dokładnie widać co znajduje się w środku. Najważniejsze, że nie zajmują dużo miejsca, więc nie musimy się martwić, że nie będziemy mieli gdzie ich postawić. Zdecydowanie są moim faworytem ! :) 



4.Specjalne półki!
Taka opcja podoba mi się bardzo, bardzo, bardzo ! Ale ileż trzeba mieć miejsca i ściany, żeby właśnie tak przecudownie wyeksponować nasze cudeńka !! Moje lakiery byłyby zachwycone, gdyby mogły się tak dumnie prężyć i prezentować ! Na pewno zda rolę w salonie kosmetycznym, albo gdy ktoś ma wolna ścianę, w garderobie, czy nawet w pokoju - ja niestety, ale takiej nie posiadam :( Mnóstwo propozycji, na pewno każda z nas znalazłaby najlepszą, pasującą do wnętrza. Ach może chociaż ta wersja przy komodzie gdzieś by się u mnie zmieściła, ale zrobienie takiej półeczki to dla mnie czarna magia ! Dla Was pewnie też :)
Zgłaszać się, zgłaszać jeśli któraś z Was ma takie u siebie w domu ! Musze je zobaczyć ! :) 




5. Uniwersalne kartoniki
To chyba własnie tak, najwięcej z nas przechowuje swoje lakiery, prawda ? Mi służy duży karton z Ikei, który niestety, ale sam powiększyć się nie chce, a lakierów wciąż do niego przybywa. Opcja bardzo uniwersalna i najłatwiejsza z tych wszystkich :) Dużym plusem jest to, że mogę sobie z nim chodzić po całym domu - z półką przecież bym nie mogła :D Fajnym pomysłem, tak jak widzicie na zdjęciu niżej jest oznaczenie nakrętek od lakierów na górze. W pudełeczku często mam problem ze znalezieniem odpowiedniego koloru i takie rozwiązanie na pewno by mi to ułatwiło :) Będę musiała je wcielić w życie :) 


6.Patera ! 
To kolejny pomysł na przetrzymywanie naszych lakierów, który jest dla mnie nowością. Nigdy wcześniej się z nim nie spotkałam i sama na pewno bym nie wpadła na taki pomysł ! Według mnie opcja fajnie się sprawdzi jeśli ktoś ma miejsce i lubi wycierać kurze, albo w sklepie :) Na pewno wygląda bardzo ładnie, ale raczej nie jest dość wygodnym pomysłem :) Ja nawet nie posiadam takiej patery, gdzie mogłabym je trzymać i mam wrażenie, że troszeczkę zawalałyby mi szafkę.




7. Specjalne pojemniczki
No i na sam koniec pojemniczki, które specjalnie powstały z myślą o przetrzymywaniu lakierów :)  Spotkać się z nimi możemy najczęściej w sklepach, ale i w domu świetnie spełnią swoją rolę . Ja na pewno chciałabym taki pojemniczek i bardzo możliwe, że niebawem go sobie sprawię :) Idealnie wgra się w moją komódkę i każdy lakier będzie miał swoje miejsce. Gdzie możemy je dostać? Na pewno takie separatory znajdziemy na allegro i w specjalnych sklepach z wyposażeniem do sklepów ( mało maślane , ale inaczej napisać tego nie potrafię :D ) 




A Wy gdzie przetrzymujecie swoje lakier? 
Który z pomysłów podoba Wam się najbardziej, macie swojego faworyta ? :) 

Buziaki !