15 kwi 2014

Wszyscy mają Carmex- mam i ja ! :)

Do paznokciowego klubu dołączyło ostatnio kilka dziewczyn, tak, więc wrzucę notkę początkującą, żebyście mogły ją sobie przeczytać i lepiej zapoznać się z naszymi "zasadami" :) Wszystkich innych oczywiście, również zapraszam do zabawy ! :) Niedługo, tak jak już wspominałam, lista zostanie troszeczkę zredukowana i skrócona :)  Link do notki o TUTAJ , a na górze bloga macie zakładkę ze wszystkimi wzorkami, odnośnikami do podsumowań i oczywiście blogami uczestniczek :) 
Oj ostatnio mam wrażenie, że gdyby nie ten Klub to w ogóle nie wchodziłabym na tego bloga :D A tak to czuje jakiś "obowiązek" i wiem, że nie mogę Was zostawić od tak sobie, beż żadnej zapowiedzi ;) Więc, żeby się w końcu jakoś zrehabilitować, przychodzę do Was dzisiaj z balsamikiem do ust, który zapewne każda blogera bardzo dobrze zna :) Przyznam się szczerze, że dzisiaj rano planowałam zrobić fotki czegoś innego i wrzucić na bloga, ale oczywiście, pogoda jak to pogoda... jak mam wolne i czas na pstryknięcie kilku zdjęć to słońca nie ma !  Musimy się, więc zadowolić tym co mamy, no trudno :) Mam nadzieję, że chociaż w święta wyjrzy słoneczko! 


Zapewne, opakowanie, jak i sam balsamik jest Wam bardzo dobrze znane. Chyba nie uwierzę, jak ktoś mi powie, że pierwsze co o nim słyszy :P Recenzji w sieci znajdziemy o nim całą masę, a wiadomo ile opinii tyle i różnych zdań o kosmetyku, a jak prezentuje się moje ? Długo, długo na niego polowałam, jednak przy tej ilości mazideł do ust wiedziałam, że lepiej będzie jak sobie daruje i zaoszczędzę te kilka złoty, tak, więc możecie sobie tylko wyobrazić jaka szczęśliwa byłam, gdy wpadł on do mnie na spotkaniu bloggerek w grudniu :) Czemu tak bardzo chciałam go mieć w swojej kosmetyczce? Wydaję mi się, że firma Carmex świetnie poradziła sobie z rozreklamowaniem produktu i to chyba własnie to miało największy wpływ na moją chęć posiadania go :) Przyszedł nagle, i  tak samo nagle stał się bardzo sławny :) Dobra kampania i proszę bardzo jak wiele można zdziałać :) Do tego firma bardzo fajnie prowadzi swój fanpage na FB, ma masę fanów i konkursów- i coraz to bardziej przekonuje nas jak to i my musimy go mieć :) 


Opakowanie- same widzicie. Kolory na pewno przykują naszą uwagę. Jest bardzo wygodnie i ja uwielbiam takie tubki w kosmetykach do ust. W torebce na szczęście jeszcze mi się nie odkręcił i mam nadzieję, że nie planuje mi tego zrobić :)  Plastik miękki, nie mamy żadnych problemów z wydobyciem balsamiku i co najważniejsze żadne literki nie zmazują się. Jak były tak są i nie zapowiada się, żeby gdzieś tam umknęły :)  Dodatkowo produkty jest w tekturce - bardzo dobre zabezpieczenie przy zakupie w sklepie :) 24 miesiące ważności po otwarciu, jakoś długo, prawda ? :) 
Oczywiście, pierwsze co nas uderzy po odkręceniu kosmetyku to zapach. Według producenta jest to truskawka... serio ? Ja czuję coś słodkiego, chemicznego i jak by ktoś mi nie powiedział, że to truskawka to chyba nigdy bym się nie domyśliła :D Ach i lekka nutka mięty- trochę orzeźwia :) Powiem szczerze, że na początku zapach trochę , a może i nawet bardzo mnie rozczarował, ale teraz jakoś się do niego przyzwyczaiłam, no cóż :D  Szkoda tylko, że jest tak bardzo sztuczny i chemiczny, naprawdę znam wiele kosmetyków w których truskawka to truskawka, a nie coś truskawkopodobnego...


Balsamik ma dość gęstą konsystencję, którą możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Bardzo dobrze rozprowadza się na ustach, nie skleja ich i ładnie przylega :) Tworzy leciutką, błyszczącą powłoczkę. Oczywiście jest bezbarwny- jedyne co po sobie zostawia to połysk. I teraz to, co po jego aplikacji zszokowało mnie najbardziej ... MIĘTA !  Może i na tej tekturce było napisane, ja może nie doczytałam, a może i nie było, aczkolwiek balsam zdecydowanie ma efekt chłodzenia.  Szkoda, że na rysunku obok truskawek nie mamy żadnych listków mięty, bo wtedy nie było by u mnie takiego zaskoczenia :D Nie wiem w sumie, czemu i co w tym jest takiego fajnego, ale balsamy chłodzące uwielbiam :D Oczywiście podczas zimy się to nie sprawdza i teraz w sumie też jeszcze nie, ale podczas lata efekt może być super :) Ten od razu czuje, że mam na ustach i jest taką malutką "odskocznią" przy tych zwykłych balsamikach i pomadkach.
Noi teraz przejdźmy (chyba) do najważniejszego, czyli jego działania. Noi tutaj zonk! Mi zdecydowanie usta wysuszył ... Mam wrażenie, że to przez ten cały efekt chłodzenia. Już po tygodniu aplikacji pojawiły się przesuszenia i musiałam się ratować innymi pomadkami. To pierwszy tego typu kosmetyk, który miał aż tak negatywny wpływ na kondycję moich ust. Zazwyczaj albo pomadka nawilża, albo po prostu nic nie robi, a ja ją aplikuje, bo po prostu ją lubię, a tutaj efekt wręcz przeciwny do zamierzonego, słabiutko:( 


Czy kupię go ponownie? W sumie to sama nie wiem... uwielbiam go za ten efekt chłodzenia, do chemicznej truskaweczki też już w sumie się przyzwyczaiłam, ale tego wysuszania chyba mu nie daruję :(  Mimo wszystko zużyję go do końca, bo jest wygodny, poręczny, zostawia ładny połysk na ustach noi oczywiście ma moją ukochaną mięte :)  Mam jeszcze dwa balsamiki tej firmy, które czekają na swoją kolejkę i może one wypadną u mnie o wiele lepiej :) 
A jak Carmex`y sprawdził się u Was? 


44 komentarze:

  1. ja też jakoś ostatnio straciłam chęć i zapał na blogowanie, blogi odwiedzam codziennie, ale swój omijam szerokim łukiem ;-), mam nadzieję, że niedługo wrócą mi chęci ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noi mam identycznie ... gdzieś tam zajrzę, popatrzę co u kogo słychać a u mnie pustki ! Wszystko zwalam na wiosnę, a co !

      Usuń
    2. Uff myślałam, że tylko ja tak mam a tu widzę że jednak nie :)

      Usuń
    3. Wszystkiemu winna jest wiosna ! :D

      Usuń
  2. Ja mam carmex zwykły, w słoiczku i sprawdza się super nawet zimą :) Też ma uczucie tego "chłodzenia" (dla mnie to bardziej mrowienie :D). Nie wysusza, utrzymuje się, nie ma silnego zapachu.. Fajny i wydajny.

    Co do klubu - zapewniam Cię, że nie rezygnuję z niego całkowicie, ale do matury (a w zasadzie do końca kwietnia) odstawiłam wymyślne paznokcie, bloga.. Skończy się szkoła i wracam do was! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlaśnie podobno u każdego to inaczej działa :D U mnie zdecydowanie jest to efekt chłodzenia :D

      No to czekamy niecierpliwie i oczywiście trzymam kciuki za maturę ! Nie ma się czego bać ! Zawsze bardziej strasza niz to warte :P Tak przynajmniej było u mnie :) Potem studia i matura praktycznie co pół roku, więc wiesz :D Nie moze być az tak źle :P

      Usuń
    2. Przyłączam się do trzymania kciuków za maturę!

      Usuń
    3. (Nie)-Dziękuuuję! :) :*

      Usuń
  3. Ja tam go uwielbiam :) Efekt chłodzenia, blask na ustach i super nawilżenie. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam go uwielbiam :) Efekt chłodzenia, blask na ustach i super nawilżenie. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamieściłam komentarz z linkiem u Ciebie pod tym postem http://frambuesa-beauty.blogspot.com/2014/04/pk-podsumowanie-tygodnia-18.html, mogłabyś dodać mój wzorek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, już patrzę i dorzucam ! :)

      Usuń
  6. Mi też wysuszał. Zrobiłam nawet niedawno porównanie klasycznego do wiśniowego ;/ No i miałam wiśniowy w takiej tubce jak ty truskawkę i kiedyś jak ją zakręciłam tak już się odkręcić nie dała :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy i moja w końcu zamknie się na wieki :D

      Usuń
  7. u mnie też szału próbka sama nie zrobiłą więc do całęgo opakownaia tym bardziej nie ciągnie mnie :( Nie dla mnie taki efekt chłodzenia i działanie kiepskie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i przypomniałaś mi , że też mam gdzieś próbkę i chyba wiśniową, więc muszę i tamten wypróbować ;)

      Usuń
  8. Wszyscy mają a ja nie!!:D
    I jakoś mnie nie kusi:))) może kiedyś, ale jakoś specjalnie nie będę za nim latać:)
    Ale mięta mnie rozczarowała :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Aha i jakie świetne kurczaki! :D haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dziękuje :d Starałam się jak mogłam żeby było klimatycznie :P

      Usuń
  10. Fakt, dobrze rozreklamowany, bo swego czasu ich próbki można było dostać na wielu stronach, sama miałam go ze 2-3 razy, ale jeszcze nigdy w wersji pełnowymiarowej. Jak widać różne osoby - różne efekty, mi akurat usta uratował kiedy pewnego dnia postanowiły stać się spierzchnięte i nawet stary, dobry Nivea im nie pomógł. Znalazłam nieotwartą jeszcze próbeczkę (w wersji wiśniowej) i nakładałam na usta przez jakieś dwa dni. Pomogło, fakt na początku miałam wrażenie, że trochę wysuszył usta, ale te wszystkie małe skórki zaczęły odpadać odkrywają gładkość, miękkość i takie tam :) Usta uratowane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to dobrze, żę u Ciebie sprawdził się tak dobrze :) Może wersja wiśniowa mocniej nawilża od tej..i zapewne nie ma tego efektu chłodzenia i mięty :) nie wiem czy również nie posiadam jej próbki, więc muszę przeszukać moje zbiory i jak znajdę to wypróbować u siebie :)

      Usuń
  11. Ja się od początku nie nastawiałam jakoś super na carmexa. Może dlatego, że opakowanie w ogóle nie jest w moim guście? I generalnie sam produkt mi się też nie podoba, ani zapach, ani działanie. Efekt chłodzenia dla mnie też fajnyyy, ale to zdecydowanie za mało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam dawno temu wersję w sztyfcie, była okropna :-(

    OdpowiedzUsuń
  13. nie miałam nigdy:) używam masełka z TBS;) Kurczaczek bije na głowę wszystko;D

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja nie mam ;) i w sumie nie żałuję, bo mam bardzo dobry balsamik z Palmers'a, czekoladowo miętowy :) Carmex jakoś mi nie przypasował

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mieszkam w Łowiczu, ale jakieś 50 km od niego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam carmex jednak ten klasyczny w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam waniliowy w sztyfcie i jest super ;3

    PS Kochana mogłabyś zmienić adres mojego bloga w zakładce Klubu Paznokciowego? Bo stary jest :(

    OdpowiedzUsuń
  18. ja lubie carmexa, ale troche mi nie pasuje smak :/ ale tak to spoko, ładnie wygładza i nawilża usta, używam go zwłaszcza zima

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też jeszcze nie mam i póki co nie planuje :) Jak już mam swoich ulubieńców to jestem im wierna :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja stosuje ten standardowy carmex i jestem z niego zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś kupiłam ten zachwalany carmex i początkowo byłam zadowolona, ale potem zaczął mnie denerwować ten jego chemiczny zapach/smak i chłodzący efekt. Niby usta były po nim ładne, ale jak tylko przestawałam go używać to była masakra. Już nie chcę do niego wracać, wolę masełka z nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jeszcze go nie miałam, ale i chyba już nie chcę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja go nie mam i nie miałam. Jakiś czas temu oglądałam filmik na youtube i właśnie był tam ten produkt. Dziewczyna nie mówiła o nim zachęcająco , więc jakoś nie bardzo jestem nim zainteresowana ;P.

    OdpowiedzUsuń
  24. Używałam kiedyś Carmexów, ale teraz przerzuciłam się na pomadkę Sylveco. Cudo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. nie miałam jeszcze carmexa w tej formie, zawsze kupuję w słoiczku albo sztyfcie, lubię ten balsam

    OdpowiedzUsuń
  26. Carmex po kilku latach używania mi już mocno zbrzydł i najpierw przerzuciłam się na Blistex, a teraz używam Regenerum, z którego jestem bardzo zadowolona :) Mam nadzieję, że zimą będzie spisywał się równie dobrze, bo na razie ratuje jedynie moje usta przed wysuszającymi pomadkami.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam wiśniową wersję i bardzo lubię go używać :)

    OdpowiedzUsuń