22 kwi 2014

Mój ulubieniec - TINT od Bell :)

Na sam początek tak nietematycznie chciałabym Was zaprosić do ostatniego Framixu. Ukazał się on w piątek, kiedy wszystkie z Was były zajęte sprzątaniem i pieczeniem ciast, wiem, że serię lubicie, więc chętne zapraszam do poczytania :)  
Mam nadzieję, że święta minęły w spokojnej i radosnej atmosferze, a pogoda Was rozpieszczała :) U mnie niedziela deszczowa, wczoraj było pięknie, a dzisiaj to już w ogóle ! Za oknem samo słonko i mam nadzieję, że zostanie tak przynajmniej do wieczora :) Życzeń również Wam nie składałam, więc takie spóźnione, ale jak najbardziej szczere : Wszystkiego co najlepsze ! :* 
Dzisiaj znowu przychodzę do Was z mazidłem na usta i tak jak ostatnim razem był nim zupełny bubel, tak dzisiaj przeciwnie !  Zapraszam :)

Na sam początek może wyjaśnię co to w ogóle jest TINT - na pewno niektóre z Was nie mają zielonego pojęcia. Ja sama nie wiedziałam, że istnieje taka nazwa. Jest to po prostu błyszczyk (stale) barwiący nasze usta :) 
I zaczniemy od malutkiego porównania - opakowanie jakie znajdziemy w sklepie ( obrazek na dole ) kontra opakowanie jakie po tygodniu wyłoniło się z mojej torebki (zdjęcie na górze ), chyba nie ma tutaj osoby, która różnicy nie widzi. Napisy zeszły dosłownie po 3-4 dniach... Jak dla mnie jest to bardzo słabiutki wynik i mimo tego, że nie przeszkadza mi to jak wygląda ono obecnie to chodzi o sam fakt. Może się zdarzyć tak, że ktoś zdrapie je w sklepie i produkt już nie będzie nadawał się do sprzedaży. Są strasznie słabiutkie i znikają momentalnie. Nie mam pojęcia jak firma mogła nanieść coś takiego na opakowanie ... No, ale cóż - tego już nie zmienimy :) 
Sam design bardzo ładny- kobiecy i delikatny. Biel połączona z metalicznym różem - mi bardzo się podoba. Plastik jest twardy i gruby, nigdy nie zdarzyło mi się, żeby pomadka sama się otworzyła w torebce, albo wysunęła. Ogromny plus za to :) Do tego nie zacina się przy odkręcaniu i równie ładnie się chowa - opakowanie czyste - nic się nie wysunęło i nie upaćkało go wtedy, kiedy nie było to potrzebne :) 

Mój kolorek to 03 - czyli taki koralowo-czerwony ( na obrazku wyżej numerek 1 ) . Pomadkę otrzymałam na spotkaniu bloggerek w grudniu i od tamtego czasu stała się moim nierozłącznym kompanem. Od dawna chciałam kupić jakąś leciutko barwiącą szminkę, aczkolwiek szminki niestety, ale mają to w sobie, że malowanie nimi ( no przynajmniej dla mnie) do najprostszych nie należy. Musimy uważać, żeby nie wyjść za linię, żeby krzywo nie pomalować, albo wręcz przeciwnie, żeby jakiegoś kawałeczka nie ominąć. Tutaj nie mam się o co bać !  Maluje nią gdzie chce, kiedy chce, i jak często chce ! Nie martwię się, że coś jest nie tak, że moje usta wyglądają jak przybysza z innej planety. Bardzo ładnie podbija nasz naturalny kolor ust- lekko je zarysowuje i podkreśla. No jak dla mnie ideał !  Pomadka ma leciutko czerwone zabarwienie, co zresztą widać i na obrazku wyżej jak i na zdjęciach poniżej. Nie wiem jak to napisać, ale jest taka "śliska" - łatwo rozprowadza się po ustach, dosłownie jak każdy jeden błyszczyk. Przy malowaniu szminką mam taki lekki opór przy rozprowadzaniu jej - tutaj czegoś takiego nie mamy. 
Zapach pomadki jest przepiękny i słodki. Od razu po otwarciu opakowania da się go wyczuć. Dla mnie jest bardzo przyjemny i tylko umila czas używania kosmetyku. Oczywiście szybciutko znika, ale co tam - nie od tego jest, żeby trzymać się na naszych ustach :)  Jeśli chodzi o smak to nie mamy co obawiać się jakiejś chemii -  jest neutralny, a to najważniejsze :) 
No właśnie, usta pomalowałam i byłam przekonana, że po pierwszym łyku kolor zniknie, albo, że będzie praktycznie niezauważalny, i co ?  Ufff na szczęście cały czas jest tak samo wyraźny. Mam wrażenie, że pomadka jakby wtapia się i wnika w nasze usta, dzięki czemu kolor jest bardzo trwały i przy tym równie naturalny i subtelny.  Na pewno nie uzyskamy nią efektu mega zarysowanych, mocnych ust, tylko ładnie i wyraźnie je podkreślimy na naprawdę długi czas. Śmiało mogę powiedzieć, że 2-3 h to czas przez który napewno będzie widoczna na naszych ustach (bez nadmiernego picia i jedzenia z naszej strony :D ). Oczywiście efekt będzie słabszy niż na początku, ale najważniejsze, że cały czas jest zauważalny. 

A jak z działaniem? W końcu poza barwieniem jest to błyszczyk, który ma nam pomóc w regeneracji.  U mnie sprawdza się wyśmienicie ! Pomadka, tak jak już wspomniałam jest ze mną od grudnia - tak, więc miała szanse, przeżyć największe mrozy jakie w tym roku u nas gościły + moje narty i całodniowe szusowanie na stoku.  Dzięki niej, mój coroczny problem czerwonych, spierzchniętych ust poszedł w niepamięć :)  Super nawilża, a co najważniejsze efekt jest długotrwały, cały czas czujemy, że mamy ją na ustach. Nie musimy obawiać się, że szybciutko zniknie. Bardzo ładnie je pielęgnuje, nie martwię się o suche skórki czy spierzchnięcia.  Pomadka jest bardzo wydajna ! Jak same widzicie mam ją naprawdę długo, a używam jej bardzo często.
Niestety, co możecie zauważyć na zdjęciu poniżej ( choć mało wyraźnie) pomadka ostatnio złamała mi się :( Nie wiem jak to się stało, ponieważ zawsze wysuwam tylko jej kawałek, a tutaj taki psikus. Na szczęście cały czas bez obaw mogę jej używać. Złamanie aż tak mocno mi w tym nie przeszkadza ( i ma szczęście! ) Zapewne jest to winą tego, że jest ona dość miękka i delikatna. Musimy uważać z jej użytkowaniem i naciskiem jaki kładziemy.
Poza kolorem czerwonym, mamy również dwa odcienie różowego. Jestem strasznie ciekawa jak one zaprezentują się na ustach. Do mnie zapewne by nie pasowały, ale z czystej ciekawości, z miłą chęcią bym je wypróbowała :) Jej cena to koło 11 zł, a otrzymujemy naprawdę wartościowy produkt. Ja na pewno kupić drugie opakowanie ! jeszcze teraz jak w Rossmannie czeka na mnie -49% to już w ogóle. Nie ma szans, że się jej oprę :)
Dzięki niej moje usta są ładnie nawilżone, a przy tym ich naturalny kolor jest ślicznie i długotrwale podkreślony - od tak, w jednym zdaniu dla leniuszków ;)


32 komentarze:

  1. A u mnie się nie sparwdził tint w pomace, wolę ten w płynie :) i większy wybór kolorów, a tinty to super wynalazek tak ogólnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat ten kolorek jest idealny, a łyszczyków w płynie ogólnie nie lubię bo jakoś taki mi się zawsze kleją :D

      Usuń
  2. całkiem przyjemnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czytać takie posty , ale potem przypominam sobie jak dużo produktów do ust mam w swojej kolekcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. może się na niego skuszę :o)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmm... ale soczysty kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda ciekawie:) jak na razie posiadam same tinty w płynie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze żadnego tintu. Może się skuszę właśnie na ten :)

    OdpowiedzUsuń
  8. chętnie się w nią zaopatrzę na -49% w Rossmannie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ma piękny kolorek :) ja mam swoją wersję w płynie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ładny kolorek ma ta pomadka i fajnie, że pielęgnuje usta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio w czasie zakupów zwróciłam na nią uwagę. Lubię takie tinty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak gdzieś znajdę to pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. a od kiedy w Rossmannie są kosmetyki Bell?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się szczerze, że nigdy nie zwróciłam uwagi, że akurat w Rossmanie nie ma szafy od Bell... błąd cofam - jest to bardzo możliwe :) Swoje kupuje w Hebe, albo w Biedronce :)

      Usuń
  14. Nigdy jeszcze nie miałam takiego produktu :). Bardzo chętnie bym się skusiła, tym bardziej, że cena zachęca :D.

    OdpowiedzUsuń
  15. jak dla mnie to taki zwykły sztyft ochronny barwiący - szału nie ma
    mam w odcieniu 01

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo iż ma wiele zalet to raczej po niego nie sęgnę,jakoś nie działają na mnie kosmetyki z Bell :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Za brak efektu na ustach przepraszam ! Miałam zrobić zdjęcie, ale zapomniałam, a potem mój aparat jak zwykle w njmniej oczekiwanym momencie odmówił mi posłuszeństwa :(

      Usuń
  18. Także jestem ciekawa wyglądu ust po ; )) . Ja z tej firmy miałam tylko lakiery do paznokci i eyeliner ; ) .

    OdpowiedzUsuń
  19. Wygląda ciekawie,choć brakuje mi efektu na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tego potrzebowałam! Ostatnio naszło mnie na błyszczyk i już wiem jaki brać, będę na nią polować podczas promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ah czekałam na zdjęcie na ustach :( kolor wydaje się bardzo intensywny, idealny na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dostałam niedawno tint ale w formie płynnej, jakby w błyszczyku i jestem zachwycona intensywnością kolorów i trwałością ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oooo nie widziałam ich jeszcze. Szkoda, że nie ma fotki na ustach przed i po :P Masz w ross szafę Bell?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie dziewczyny wyżej mi napisały, że w Ross nie ma szaty Bell ! Przyznam się szczerze, że nie miałam o tym pojęcia i po prostu nigdy nie patrze na to co i gdzie kupuje, a jak się tak teraz zastanowiłam to rzeczywiście :D Swoje Bell mam z Hebe, albo z biedronki :D

      Usuń
  24. Muszę przyznać, że rzadko kiedy bawię się pomadkami/szminkami. Od czasu do czasu maźnę się błyszczykiem, ale to musi być święto. Po prostu stwierdziłam, że kolory do mnie nie pasują - źle się czuję, mając np. krwiście czerwone usta.

    szkoda tylko, że weekend majowy ma być w moim rejonie deszczowy :( więc chyba tylko na planach się skończy.

    OdpowiedzUsuń
  25. oj, szkoda, że ust nie ma :P

    OdpowiedzUsuń