21 mar 2014

Kultralnie - książka i kilka porad dietetycznych ! :)


Dziś pierwszy dzień astronomicznej wiosny ! Niedawno zostałam poinformowana, że to przecież właśnie dzisiaj powinno się iść na wagary ! Ja oczywiście ich nie miałam :D Od rana musiałam siedzieć na uczelne, ale mam nadzieję, że chociaż jednej z Was się to dzisiaj udało :)

Jak wiecie, albo i też nie, postanowiłam dołączyć do akcji " Przeczytam tyle ile mam wzrostu". Więcej o całym przedsięwzięciu dowiecie się w zakładce na górze bloga: "Czytam!" . W tym roku poprzeczkę postawiłam sobie dość wysoko i muszę przeczytać 172 cm książek :D Zapewne nie dam rady, ale cóż - spróbować zawsze można :) W związku z całą sytuacją na moim blogu zaczną pojawiać się recenzje :) Oczywiście tylko tych książek, które według mnie zasługują na naszą uwagę i są warte przeczytania. W zakładce macie wszystko ładnie podlinkowane i przedstawiony mój "centymetr" czytelniczy :D  Mam nadzieję, że i takie posty Wam się spodobają, ponieważ zauważyłam, że mój blog coraz bardziej zmierza w stronę Lifestyle - mi to akurat nie przeszkadza, ponieważ to właśnie takie strony czytuję najchętniej i mam nadzieję, że i z Waszymi upodobaniami jest podobnie :) Po prostu chce się podzielić z Wami wszystkim dobrym i najlepszym co mnie otacza ! :P  

Jak wiecie ogólnopanująca moda na zdrowy styl życia, diety i sport udzieliła się (stety, bądź niestety) i mi :) Gdzieś dokształcać się trzeba, więc najpierw sięgnęłam oczywiście do wszechwiedzącego internetu, następnie wybrałam się do biblioteki. W moje łapki od razu wpadła ta oto książka:
"Jeść, aby schudnąć" 
Michel Montignac
Powiem Wam szczerze, że nie o same zrzucenie wagi mi tutaj chodzi, a o wprowadzenie do swojego jadłospisu produktów zdrowszych i pełnowartościowych. Stwierdziłam, że ta książeczka powinna mi w tym pomóc :)
Nie jestem zwolenniczką radykalnych diet, gdzie musimy zliczać każdą spożytą kalorię, zawartość białka, tłuszczu.... Cyferki zdecydowanie nie są dla mnie i troszeczkę współczuje osobom, które siedzą w tym całymi dniami, gotując przeróżne obiadki, żeby końcowa ilość białka spożytego w produkcie nie przekroczyła nawet o gram tej wyznaczonej przy diecie. "Dziś zjadłam 36 gram tłuszczu, to o 2 gramy więcej niż wczoraj !"  Nie męczy Was to ? Czy może męczy, ale same nie potraficie od tego uciec? 
W tej książce znajdziemy dietę Montignac, która od razu mi się spodobała i myślę, że pokochałaby ją każda z Was ! Opiera się nie na tym ile jemy, ale JAK to robimy :) 
Przyznam się szczerze, że miałam taki okres w swoim życiu, że 2000 kcal dziennie to zapewne było nic, potem przyszły studia, brak czasu na posiłki (na pewno każda z Was to zna ;)), jadłam o wiele mniej, a myślicie, że waga spadła ?! A gdzie tam !  Wręcz przeciwnie, waga ostatnio (mam nadzieję, że tylko dla żartu) podskoczyła ! Autor świetnie wytłumaczył mi zaistniałą sytuację i wreszcie zrozumiałam o co  w tym wszystkim chodzi :) 
Tak, jesteś na restrykcyjnej diecie,  głodzisz się, aby tylko schudnąć. Dzisiaj 1600kcal, jutro 1500, aż wreszcie dojdziesz do upragnionego progu 1000 kcal. Twoja waga ciągle stoi w miejscu? Cóż, nasz organizm wcale nie jest taki głupi jak nam się wydaje i świetnie potrafi się przystosować do zaistniałej sytuacji.  Dostawał 1800 kcal, a teraz ma tylko 1500? Po co ma się męczyć jak może się do tego dostosować? I tak po miesiącu 1500 kcal to będzie dla niego maks które może przyjąć podczas dnia, a Ty dalej będziesz święcie przekonana, że jesteś na super diecie i już nawet się do niej przyzwyczaiłaś. Oczywiście to nie wszystko ! Najlepsze zostawiłam na koniec :) Jak już tak głodzisz swój organizm, dostarczasz mu za mało kcal to on bardzo sprytnie, po tym przykładowym miesiącu,  jeszcze sam dodatkowo, obniży sobie dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Dostarczasz mu 1500 kcal, a on święcie przekonany, że nadeszły gorsze czasy i trzeba zacząć odkładać na później, zacznie potrzebować tylko 1400 kcal :) I cóż... jesteś na diecie, a tłuszczyk się pojawia ;)
I tutaj jako świetny przykład pozwolę sobie zacytować autora:
"W tym momencie możemy jednak zapytać jak więźniowie obozów koncentracyjnych mogli przeżyć blisko pięć lat, dostarczając swemu organizmowi zaledwie 700 lub 800 kalorii dziennie? Jeśli wierzyć teorii o kaloriach, powinni umrzeć, wyczerpawszy zapasy tłuszczu i masy mięśniowej już po kilku miesiącach"
I wszystko jasne ! 

Tak, ta książka pozwoli nam schudnąć bez wprowadzania tych restrykcyjnych zaleceń. Nie musimy liczyć kalorii, nie musimy się ograniczać, jedyne o co prosi nas autor to o to, żebyśmy MYŚLELI co jemy i jak to robimy :)  Uważa on, że podstawą przy zdrowej diecie są produkty o niskim indeksie glikemicznym. Musimy starać się, aby zawartość cukru w naszej krwi zawsze była na jak najniższym poziomie. O co chodzi z tym, że frytki są mniej zdrowe od ziemniaków mimo tego, że są pieczone bez grama tłuszczu?  Zastanawialiście się kiedyś i nie potrafiliście odpowiedzieć na to pytanie ? A no właśnie.... indeks glikemiczny ziemniaka gotowanego to koło 65, podczas gdy frytek wynosi on już koło 90 :) Widać różnicę? :)
Nie będę się Wam rozpisywać chociaż i tak juz to zrobiłam ! Jeśli chcesz zacząć lepiej i zdrowiej jeść sięgnij po tą książkę ! Ja z całego serca - POLECAM !  

I na sam koniec, jesli kogoś to zainteresuje kilka porad dietetycznych, które poznałam dzięki tej książce :)
  • 5 posiłków dziennie ! OBOWIĄZKOWO !
  • Owoce zawsze jedź pół h przed głównym posiłkiem, albo 2 h po - są one szybciej trawione niż inne produkty (szczególnie cytrusy)
  • Pomarańcza podczas wyciskania traci błonnik- najlepiej zmiksować ją w całości :)
  • Pijemy 2 szklanki wody od razu po przebudzeniu, żeby zwiększyć nasz metabolizm.
  • Wodę po gotujących się warzywach warto użyć jako bazy do zupy - jest pełna witamin, które zostały wypłukane z produktów.
  • Śniadanie to podstawa i powinno mieć zbliżoną ilość kcal do obiadu.
  • Zapotrzebowanie energetyczne naszego organizmu ciągle się zmienia i ma na nie wpływ mnóstwo czynników.
  • Jeśli już gotujemy warzywa to róbmy to jak najkrócej, tak, żeby nie wypłukać z nich wszystkich witamin.

27 komentarzy:

  1. 5 posiłków dziennie,,, phi, łatwo mówić. Ciekawe kiedy ja znajdę czas na 5 posiłków dziennie, jeśli ok 2,5h dziennie spędzam na samym podróżowaniu na i z uczelni, a większość dnia spędzam w laboratoriach -.-

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się prezentuje ta książka :) Ostatnio uczestniczyłam w spotkaniu z dietetykiem, który przedstawił podobne porady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ależ ja bym chciała wziąć udział w takim spotkaniu :) Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda :)

      Usuń
  3. Eh... znam te zasady, ale zdarza mi się je łamać niestety :/

    Jeśli masz ochotę na małe rozdanie kosmetyczne- zapraszam do mnie :)
    http://mylifeinblond.blogspot.com/2014/03/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  4. oj ja tam sie nie odchudzam i tak chudnę ,przy dziecko ciągle jestem w ruchu więc z otyłością nie mam problemu ani z nadwagą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj domyślam się, że przy dzieciach trudno schudnać :D

      Usuń
  5. Trafiłaś z tematem, znów się odchudzam. Nie jestem na żadnej specjalnej diecie ale staram się ograniczać słodycze i tłuszcze oraz jeść w miarę regularnie. Unikam wagi bo nie chcę się de-motywować. Gdyby to wszystko było takie proste już teraz ważyłabym 50 kg.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam 172 cm :D Wzięłabym udział, tym bardziej, że ostatnio wziełam się za grubaśną książkę, ale coś mozolnie mi idzie :-) Jakoś nie mam ochoty czytać :D
    2 szklanki? Może jedną bym dała radę :p nie przepadam za wodą, ale od jakiegoś czasu zamiast napoi piję wodę z wciśniętą cytryną, zdrowo i smacznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z grubaśnych książek przeszedł tylko Harry Potter :D Innych nie daje rady :D

      Ja również nie przepadam za wodą , zresztą z jakimkolwiek piciem napoi jest u mnie ciężko :) Muszę w siebie wmuszać chociażby litr dziennie :P

      Usuń
    2. oj u mnie też ciężko z wodą :)
      ale spróbuj z cytryną <3

      Usuń
  7. hm.... nie wiem jak, ale wepchnę te dwie szklanki wody w siebie zaraz po przebudzeniu. Zobaczymy jak to działa:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia z czytaniem! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. z 5 posiłkami dziennie mam problem ..;p

    OdpowiedzUsuń
  10. W tak szybkim trybie życia jakie się teraz prowadzi, jak ktoś ma czas na jedzenie 5 posiłków dziennie to podziwiam. Ważną rzeczą jest również żeby te posiłki jest o jednakowej porze, nasz organizm nastawi się na taki tryb i w danej godzinie włączy mu się trawienie. A w innych godzinach dajemy naszemu organizmowi odpocząć. Tylko kto teraz się do tego stosuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie , z tymi 5 posiłkami jest największy problem :) Tym bardziej o stałych godzinach - ja staram się w siebie wciskać chociaż 4

      Usuń
  11. Ta informacja o pomarańczach mnie zaskoczyłą, zawsze je wyciskam :(

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda z tymi 5 posiłkami...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja w życiu tyle sama schudłam, że nie zagłębiam się w takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. chcę schudnąc, ale jedzenie 1000 kalorii dziennie wydaje mi się niemożliwe :D

    OdpowiedzUsuń
  15. w sumie informacje wszystkie, takie gdzie gdziekolwiek indziej można spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się nie odchudzam, ale od jakiegoś czasu staram się właśnie owoce jeść przed posiłkiem (bo podobno leżąc za długo na innym jedzeniu fermentują i gniją), co dla mnie jest dość trudne, bo zawsze jadłam je na deser:)

    OdpowiedzUsuń
  17. no i przychodzi wiosna i zaczynamy się zdrowo odżywiać :D zdecydowanie jest za nie głodzeniem się, tylko więcej ruchu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem jak najbardziej "za" tego typu postami :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszam serdecznie na rozdanko. Znajdzie się coś dla każdego ponieważ jest aż 5 zestawów co za tym idzie 5 zwycięzców. W tym m.in. Nowe balsamiki od organique http://pazurkiumyszy.blogspot.com/2014/03/rozdanie-wygrywa-5-osob.html

    OdpowiedzUsuń
  20. nie przepadam za książkami o podobnej tematyce z prostej przyczyny - większość bardzo często sobie przeczy :) ale wśród ciekawszych pozycji bez wątpienia jest Kasia Bosacka "Żegnaj pulpecie" :) łączy trochę humoru, z wiedzą, którą każdy ma, tylko nie potrafi z niej korzystać stając przed lodówką czy wcześniej sklepową półką.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  21. Stosuję dietę Montignaca, z drobnymi modyfikacjiami - polecam forum Zuzla. Dodatkowo, jesli chodzi o posiłki tłuszczowe zwracam jednak uwage na kalorie, tzn żeby totalnie nie przegiąć (przy tłuszczu łatwo spożyć astronomiczną ilość kcal). W ten sposób chyba wszystko jest na w miarę sensownym poziomie :) Tylko z tymi pięcioma posiłkami mam duży problem, najczęściej jem tylko 3.

    OdpowiedzUsuń