20 mar 2014

Antyperspirant Soraya - jak sprawdził się u mnie? :)

Hej, Hej !! :) 
Mam nadzieję, że osoby dalej trwające w wyzwaniu przysiadowym cały czas w nim trwają i się nie poddają ! Ach ja pięknie mi się zrymowało ! :D Ja jakoś, bo jakoś, ale jeszcze daje radę - dzisiaj robię sobie REST od wszelakich ćwiczeń, siłowni i fitnessów. 
Pogoda niestety, ale dalej nas nie rozpieszcza... no przynajmniej u mnie słońca nie widać, pochmurno i ciemno :( Dobrze, że chociaż nie pada, ale czuć, że deszcz już wisi w powietrzu. Miałam jechać na uczelnię, ale chyba sobie odpuszczę - rest od wszystkiego dzisiaj mam :D Taka niedziela, w czwartek - ktoś równie miło, jak ja spędza ten dzień ? :) 
A jako, że siedzę w domu i się lenie to chociaż do Was się odezwę i przychodzę dzisiaj z recenzją Antyperspirantu od Soraya, który (o dziwo!) podbił moje serce ! 
O całej serii już Wam wspominałam przy okazji pisania notki o Pilingu. Mówiłam, że na pewno nie będzie to jedyny produkt, który dla Was zrecenzuję, ponieważ jestem mile zaskoczona firmą i ich produktami :) Jak wiecie wpadły one do mnie przy okazji grudniowego spotkania bloggerek w Warszawie ! 

Antyperspiranty z tej serii dostaniemy w dwóch zapachach : brzoskwinia i papaja. Oczywiście jako miłośniczka zapachów egzotycznych na pewno na sklepowej półce sięgnęłabym po papaję, w paczuszce jednak jak widzicie wylosowała mi się brzoskwinka i wcale nie żałuje ! 
Opakowanie typowe dla całej serii  "So fresh !" , różowe i bardzo kobiece. Jak już Wam wspominałam dla mnie te opakowania są przepiękne i cała seria wyróżnia się dzięki nim na tle innych produktów. Duży plus za to, ze stoi "na główce" - nie musimy się męczyć z wydobyciem produktu. Jest stabilny i mocno się trzyma. 
Buteleczka jak widzicie ładnie wyprofilowana, przylega do dłoni podczas używania - nie tak jak przy większości kulkowych dezodorantów, które zazwyczaj są owalne.  Mieści w sobie 50 ml produktu- bałam się, że nie wystarczy mi on na długo i szybciutko się skończy, ale na szczęście daje rade ! Używam go od około połowy stycznia, a buteleczka cały czas pełna. Szkoda, że nie widzimy ile kosmetyku nam pozostało, bo sama nie wiem czy czas już wybrać się do drogerii po nowy, czy ten jeszcze wytrwa? Chociaż z boku opakowania mógłby być cieniutki przezroczysty pasek, który sporo by nam ułatwił. Nawet, gdy weźmiemy buteleczkę pod światło to nic, ale to nic nie widać :(


Przyznam się szczerze, że sama na pewno nie sięgnęłabym po ten produkt na sklepową półkę, czemu? Jakoś nie mam zaufania do takich firm i w sumie sama nie wiem z czego do wynika. Przy antyperspirantach zawsze akceptowałam tylko Lady Speed Stick, Rexonę i ewentualnie dove.  Nie wiem czy moją opinię wyryły reklamy, które są przez te marki ciągle nadawane w telewizji czy własne doświadczenie. Aż tutaj naglę wpadła mi ta Sorayka i nie pokładałam w niej żadnych nadziei i już na początku skazałam ją na klęskę - oczywiście NIESŁUSZNIE. Na szczęście ładnie potrafiła się wybronić przed moją srogą opinią. 
Od dawna jestem wierna Lady Speed Stick żel - przy próbowaniu innych produktów zawsze bardzo szybko 
lądowały one w koszu ;) Tutaj jest inaczej ! 

Co zauważyłam od razu po pierwszej aplikacji? ZAPACH ! Ja jestem nim oczarowana. Tak jak mówi producent jest orzeźwiający i bardzo kobiecy. Na pewno ma w sobie to coś, co mój nos po prostu pokochał. Taka ostrzejsza brzoskwinka :D  Na skórze się nie zmienia, jest wyczuwalny i skutecznie radzi sobie z potem. Czy pachnie 24h , no cóż :D Sprawdzić tego nie dam rady - nawet do testów kosmetyku nie zamierzam się nie myć przez 24 h :D  Od rannej aplikacji do wieczora na pewno wytrzymuje i jest delikatnie wyczuwalny na skórze. Po tak długim używaniu jeszcze nie zaczął mnie drażnić i wiem, że tego nie zrobi. 
Czytałam kilka recenzji na jego temat i wiem, że niektóre dziewczyny pisały, że po kontakcie ze skórą robi się on denerwujący i za nic nie przypomina brzoskwini. Ja się z  tym nie zgodzę. Jak wiecie każda skóra inaczej reaguje na tego typu kosmetyki i u każdej z nas może on pachnieć trochę inaczej - u mnie nic nieprzyjemnego miejsca nie miało :) 


Kosmetyk nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia, nie raz używałam go po depilacji i nigdy nic nie szczypało i nie pojawiło się żadne zaczerwienienie.  Jest bardzo delikatny i myślę, że nie powinien Was uczulić. Niektóre antyperspirant zdarzało się, że mnie zapychały - tutaj nie miało to żadnego miejsca. 
Nie klei się - zaraz po posmarowaniu wysycha . Tak jak obiecuje producent nie brudzi naszych ubrań i nie obsypuje się. Oczywiście jeśli od razu po użyciu założymy bluzkę to delikatnie się na niej odbije, ale te "wilgotne" miejsca zaraz znikają beż śladu :) Kuleczka nie zacina się - wszystko jak na razie działa bez najmniejszego zarzutu. Zawsze wydobywa się odpowiednia ilość kosmetyku i nie zdarzyło mi się, żeby mi się rozlał, albo sam odkręcił, chociaż czasami cały dzień lata po torbie :)


Noi najważniejsze, co z tym działaniem, czy radzi sobie z nieprzyjemnym zapachem i poceniem ? U mnie sprawdził się bez najmniejszego zarzutu.  Nie mam dużego problemu z poceniem się, jedynie, jeśli już to podczas wysiłku fizycznego - siłownia, fitness, bieganie. Skutecznie maskuje nieprzyjemny zapach. Mi jeszcze w tej kwestii nie podpadł :) Oczywiście jeśli ktoś ma duże problemy z poceniem się to u niego na pewno się nie sprawdzi i wtedy najlepiej wybrać się po specjalistyczny produkt do apteki, ale przy moich oczekiwaniach i potrzebach działa wyśmienicie :)  Czy sięgnie po kolejne opakowani? Tak ! :)  Dzięki niemu czuje się świeżo cały dzień, a cena nie  jest wysoka :)
Po raz pierwszy recenzuje produkt tego typu - nigdy wcześniej nie pojawił się tutaj żaden dezodorant. Ten tak mi podpasował, że musiałam Wam go pokazać ! :D 

I na sam koniec skan składu.  Jak widzicie ze "złych" rzeczy, które w nim znajdziemy to : 
Aluminum sesquichlorohydrate-  jest to jednak składnik pochodzenia mineralnego obowiązkowo używanych w dezodorantach .
Dmdm hydantion - i tutaj sprawa ma się trochę gorzej. Mimo tego, że na składach się nie znam i nie wiem czy akurat to powinno się tutaj znaleźć, czy można to zastąpić czymś innym? To przeczytałam nie miły artykuł na temat tego składnika o TUTAJ . W Polsce jest on dopuszczony - w niektórych krajach nie. Podobno ma działanie rakotwórcze i przyczynia się do starzenia skóry, oczyścicie znajduje się on w ilości znikomej w produkcie, więc nie wiem czy jest się czym martwić ;) 

25 komentarzy:

  1. Będę musiała mu się bliżej przyjrzeć bo zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdradzę Ci tajemnicę, dla mnie on pachnie takim dojrzałym, chemicznym jabłkiem, nie powiem, że pachnie brzydko, ale mój nos czuje wypisz wymaluj jabłko haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wącham, wącham i w sumie troche czuć jabłko :D Ale to tylko jak się nad tym zastnowie :P takie kwaśne i zielone :D

      Usuń
  3. o kochana pierwszy raz widzę

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnio trafiłam na takie buble że wracam z podkulonym ogonem do Dove :) :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ile razy jestem w drogerii tyle razy się zastanawiam nad nim :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim ulubieńcem w czasie lata jest Etiaxil :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowanie kosmetyków z tej serii jest czarujące, kuszące dla oka. Ale na składach niestety wcale się nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też nie mam problemów z poceniem, nie używam blokerów tylko ałun, może kupię sobie jeszcze tradycyjną kulkę dla odmiany

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie widziałam go jeszcze na półkach sklepowych, ale tak jak piszesz pewnie sama po niego bym nie sięgnęła, a mogłabym pozytywnie się zaskoczyć jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla samego zapachu byłabym w stanie go kupić. Uwielbiam ja pachnie mi pod pachą :D PS Ja na razie ćwiiczę dalej ostro, dzisiaj 3 dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo, to muszę podesłać siostrze recenzje, ona szuka idealnego dezodorantu, który dobrze działa. Ja tam już znalazłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaki obszerny post :D . Ciekawy produkt, ale nie miałam okazji go widzieć ;p. Zapraszam do mnie na rozdanie : http://malinka24.blogspot.com/2014/03/rozdanie.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda bardzo fajnie ;) Choć ja jestem wierna tradycyjnym antyperspirantom w sprayu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. W sobotę wąchałam oba, faktycznie zapachy mają fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiedziałam, że Soraya ma w swojej ofercie dezodoranty. Za kulkami nie przepadam, ale wersję w sprayu chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja za to od dawna uwielbiam antyperspiranty tej firmy :) brzoskwiniowy musi być boski <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaciekawiłaś mnie, bo ja też nie pokładałabym w nim nadziei :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że się sprawdził:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna recenzja. Osobiście nie lubię takich antyperspirantów i wolę te "psikające". Zdecydowanie lepiej mi służą :).

    OdpowiedzUsuń
  20. właśnie mam chęć na wypróbowanie go :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam go i tez jestem nim zachwycona ! Antyperspirant jest przede wszystkim niesamowicie skuteczny 0 chroni przed potem, żadnych plan pod pachami po jego zastosowaniu nie znajduje. Oprócz tego tak jak wspomniałaś ma piękny zapach. Opakowanie jest wygodne nie wylewa sie. Antyperspirant nie brudzi ubrań jest naprawdę świetny. polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. u mnie sprawdził sie po prostu idealnie ! ma przyjemny zapach, nie wylewa sie nie brudzi ubrań no i najważniejsze naprawdę skutecznie chroni skore przed potem! I to przez bardzo długo cały dzień skora pięknie pachnie, no i nie ma plam pod pachami- rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, tak, ten antyperspirant jest świetny :D A miałaś tez tę drugą wersję zapachu? Ja teraz kupiłam i tez bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń