9 lut 2014

DelaWell - Sensual Fruit Mask !

O peelingu tej firmy już Wam wspomniałam o TUTAJ - dzisiaj przyszedł czas na kolejny kosmetyk, który miałam okazję przetestować i jest nim oto ta Zmysłowa Owocowa Maska :) Dla osób, które firmy DelaWell nie miały jeszcze okazji poznać wspomnę tylko, że ich produkty są stworzone z naturalnych składników i na pewno przypadną do gustu każdej kosmetykomaniaczce :) Ja przestawiam Wam te z linii Walentynkowej, czyli czerwonej ! :) 
Jak widzicie maska jest w takim samym opakowaniu jak scrub do ciała. Czyli wygodny, poręczny słoiczek, w którym skrywa się 260 ml produktu. Plastik gruby i twardy. Nie sprawia mi żadnych problemów przy odkręcaniu i zakręcaniu. Dodatkowo jest przezroczysty- takie kosmetyki lubię najbardziej, ponieważ dokładnie widzę ile jeszcze zostało mi produktu :) Tradycyjnie zabezpieczony sreberkiem, które mocno, oj mocno się trzyma i sprawiło mi trudności przy zdzieraniu :) Mam jednak pewność, że maska była dobrze zabezpieczona i podczas podróży nic by się z nią nie stało. 
Na wieczku znajdziemy znów ten śliczny kartonik, który tak mocno mnie oczarował i o którym pisałam Wam podczas recenzowania scrubu :)  Czyli obrazek soczystych i apetycznych owoców :)

Tak jak to było w przypadku scrubu również postanowiłam dokładnie przeanalizować skład i dowiedzieć się czy jest w nim coś, co może nam zaszkodzić 
Jak widzicie na samiutkim szarym końcu widnieje coś na czerwono, a tym czymś jest CI 161 85, czyli barwnik Amarant. Szybko wystukałam w Google, żeby dowiedzieć się cóż w nim jest takiego złego, że program mi go wyrzucił z ostrzeżeniem.
Dowiedziałam się tylko tyle, że jest to dobrze rozpuszczalny barwnik, którego używa się w chemii oraz w kosmetykach i jest on dopuszczalny. Podobnież może on się przyczynić do alergii i astmy. Ja myślę, że nie ma co panikować i w końcu wiadrami go na siebie nie nakładamy, więc nic złego zdziałać nie powinien :) W kosmetyku jest go na pewno bardzo znikoma ilość.
Całej reszcie składników nie mamy nic do zarzucenia ! :) 
A co maska skrywa w sobie najlepszego ? 
Acerola - źródło witaminy C oraz A, B1, B2, PP. 
Działa antyrodnikowo i nawilźająco. 
Liczi - zawiera witaminę C oraz proteiny i sole mineralne (wapń, fosfor, potas, żelazo). Działa regenerująco, nawilżająco oraz ujędrniająco. 
Żywokost - wykazuje silne właściwości regenerujące 
i nawilżające. Zawarta w nim alantoina korzystnie wpływa na regenerację tkanek. 
Dipotassium Glycyrrhizinate - pochodna lukrecji o łagodzącym działaniu, usuwa podrażnienia, działa przeciwzapalnie. 
Glucam - głęboko nawilża, przywraca równowagę wodno - tłuszczową skóry 

Jak widać tak jak w przypadku scrubu tutaj również na samym szczycie znajdziemy owocowy składniki jakim jest LICZI :)
Od razu po otwarciu kosmetyku zadziwiła mnie jego konsystencja! Przyznam się Wam szczerze, że słysząc słowo MASKA spodziewam się gęstej, nieprzezroczystej papki, coś takiego `ala masło do ciała. Tutaj moim oczom ukazała się oto ta czerwoniutka galaretka ! Tak jak w przypadku scrubu to i ona prezentuje się dość smakowicie ! I zdecydowanie przypomina mi letnie owoce i różnego rodzaju desery z nimi. Jak już wspomniałam konsystencja jest bardzo gęsta i treściwa. Nie musimy się obawiać, że będzie gdzieś tam sobie sama spływać i wędrować tam gdzie być jej nie powinno :) Mam wrażenie, że po nałożeniu jej na skórę robi się lekko wodnista i szybciutko wchłania. Daje lekki efekt chłodzenia, ale po nałożeniu folii i grubych skarpet czy rękawic od razu przestaje nam to przeszkadzać :)
Używałam, że tak jak zalecał producent, czyli nakładamy grubszą warstwę na skórę, zawijamy folią, zabezpieczamy tak jak już wspomniałam rękawicami, bądź grubymi skarpetami i czekamy około 15 minut po czym zdejmujemy, a resztki maski ścieramy :) Dla niektórych może to być troszeczkę problematyczny, dla mnie na pewno nie :) W zimę, przy dobrym serialu mogę i leżeć tak sobie pół godziny :) Taki malutki czas relaksu i domowego spa! Myślę, że 15 minut to jest takie minimum - gdy mamy czas to zdecydowanie możemy trzymać ją dłużej:)
Maska po 15 minutach praktycznie całą się wchłania i mocno zmiękcza zrogowaciały naskórek. Mi dosłownie wystarczyła jedna chusteczka żeby zetrzeć jej resztki z obu stóp :)  
Czasami gdy nie mam czasu, albo pod ręką folii to po prostu nakładam jej mniejszą ilość na skórę i traktuje troszeczkę jak najzwyklejszy, nawilżający krem :) 

Maska bardzo fajnie sobie radzi z mocnym przesuszeniem. Cały czas muszę walczyć ze skórą na stopach, która migiem wysycha, a żaden z kremów nie potrafił sobie z tym długotrwale poradzić. Po masce już widzę poprawę. Może nie jest jeszcze tak jak bym chciała, aby było, ale wiem, że do wiosny spokojnie sobie z tym poradzimy :) Świetny jest efekt zmiękczenia, który pozostawia na skórze - możemy wtedy przelecieć nasze stópki tarką, a następnie nałożyć gruba warstwę kremu :)  Od razu widać na nich znaczącą poprawę ! 
Jest bardzo wydajna , nakładamy jej niewielką ilość na skórę i wiem, że te 260 ml produktu starczy mi na prawdę na wiele użyć. Do rąk stosuje ją tylko w formie kremu, ponieważ nie mam problemu z nadmiernym wysuszaniem i w tej roli radzi sobie ona świetnie :) 

A tutaj proszę bardzo, same sobie porównajcie :) 
Maska tak jak i scrub pachnie obłędnie i przesłodko ! Zapach, co mnie bardzo cieszy, dość długo utrzymuje się na naszej skórze i jest bardzo subtelny i orzeźwiający.Od razu po otwarciu słoiczka rozchodzi się po całym pokoju i moja tęsknota do lata i słońca wzrasta razy milion :P  Zdecydowanie zawiera w sobie tą cudowną nutę owoców ! 
Zauważyłam, że po jej użyciu nasze dłonie mogą się chwilowo kleić, na szczęście efekt szybko znika, więc nie powinnyśmy się tym na zapas martwić:) 

Kluczową kwestię spełni tutaj zapewne cena, gdyż to cudo do najtańszych nie należy. Jej obecna cena to 49 zł. Wiem jednak, że starczy mi na prawdę na długo, długo i przy niej zrezygnuje z zakupu kremów do stóp, których tubki znikały mi w zaskakującym tempie. Ich działanie było takie, że czasami miałam wrażenie, że mogę wsadzić sobie stopy do całej misy z danym kremem, a i tak nic to nie da. Przy tej masce wiem, że niewielka ilość dobrze nawilży mi stopy i zmiękczy naskórek, który następnie bardzo szybciutko mogę złuszczyć :)

Produkt znajdziemy na stronie producenta o TUTAJ 
Zapraszam Was również do zapoznania się z całym asortymentem firmy  :)  KLIK KLIK 




Ach po tym liczi, którym tak oczarowały mnie te kosmetyki wybrałam się dzisiaj po nie do sklepu :D I już wiem, że nie ma tysiąca pestek tylko jedną dużą i ,że jest białe ! W smaku, no cóż , szału nie robi :D 



11 komentarzy:

  1. Bałabym się że ją pochłonę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. aż mnie naszła ochota na wiśniową galaretkę jak zobaczyłam tą maskę w pudełku ;D :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o matko, takie coś czyni z piętami? No cholera, a ja się tak męczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie , znam ten ból, też się tak męczyłam i męczyłam i nic nie pomagało :(

      Usuń
    2. Mnie też właśnie nic nie pomaga.

      Usuń
  4. Wyglada smakowicie ;) Chyba sie skusze, pora przygotowac stopy do lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusząca jest ta cała seria, ze względu zwłaszcza na zapach i ten skład..
    Ale owijanie się folią to nie dla mnie, nie mam na to cierpliwości i czasu ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja lubię smak liczi, choć rzeczywiście, nie tak ogromnie, żeby kupować je kilogramami. Czasem mam ochotę na kilka sztuk i wtedy dorzucam sobie do zakupów ;) Opis tej maski i efekty na zdjęciach przedstawiają się niesamowicie! Na szczęście ja nie mam problemu ze stopami od czasu użycia skarpetek EpilFeet, teraz tylko podtrzymuję efekt zwykłymi kremami :) Myślę, że cena jak na taką wydajność nie jest zbyt wysoka i można raz na jakiś czas zaszaleć.

    OdpowiedzUsuń