27 wrz 2013

Płukanka z kawy -mój sposób na zdrowe włosy :)

Jak zapewne wiecie bardzo długo szukałam sposobu na naturalne przyciemnienie włosów. Nie chce ich farbować i 2 lata temu obiecałam sobie , że na razie nie będę tego robić . Jak najdłużej będę się cieszyć ich naturalnością  i jak najmniej będę je niszczyć :) Farby bardzo mocno osłabiły moje włosy. Mimo, że robiłam to zaledwie 4 razy - kolor bardzo szybko mi się spłukiwał. Słońce wiadomo jaki ma wpływ - rozjaśnia , chlor i  roczny basen również zdziałały swoje . Tak więc szukałam , szukałam - wiele pisałyście o różnych płukankach, hennie - po przeczytaniu masy komentarzy i artykułów udało mi się wybrać. Zdecydowałam się na płukankę z kawy ! 
Na początek szybciutka instrukcja :) 
 1.Do miseczki lub szklanki wsypuję łyżeczkę kawy.
2.Zalewam wrzątkiem - tylko tyle ,aby pokryło warstwę kawy.
3.Czekam aż kawa się zaparzy i dolewam ciepłej wody - nie dużo - około pół szklanki :) Zdecydowanie wystarcza na całe włosy :) 
W większości "przepisów" było podane ,aby oddzielić zaparzoną kawę od fusów - ewentualnie wykorzystać je do masażu skóry głowy. Ja tego nie robię - raz próbowałam - i nie mam pojęcia jak się do tego zabrać :) Włosy moczę w całości . Ziarenka od razu się wypłukują i nie mam z nimi żadnego problemu więc nie widzę sensu, aby je oddzielać :) 

 Włosy moczę parę godzin przed myciem głowy i wiąże na czubku głowy :) 
Powiem Wam szczerze, że to co robi płukanka z moimi włosami przeszło moje oczekiwania ! I nie chodzi tutaj o sam kolor, ale o jej działanie regeneracyjne! Już po pierwszym użyciu wiedziałam , że będę to robiła regularnie. Włosy od razu pięknie się błyszczały i były wygładzone. A do tego ten zapach ! Kawa wyczuwalna jest na włosach po prostu cały czas ! Po spłukaniu , umyciu włosów szamponem i odżywką cały czas czuć tylko i wyłącznie kawę ! Dzięki temu wiem , że rzeczywiście wnika i działa na moje włosy :) Jej zapach jest o wiele intensywniejszy niż jakiegokolwiek kosmetyku, którego używałam do włosów :)  W wakacje starałam się ją robić za każdym razem kiedy myłam głowę. Teraz ograniczam się do 1 razu w tygodniu - niestety nie mam czasu na więcej. Nie zdarzyło się żeby mnie podrażniła ,czy wywołała łupież - wszystko jest bezproblemowe :) 
Czy zauważyłam zmianę koloru ? 
Powiem Wam szczerze, że ja minimalnie ,ale koleżanki ,z którymi nie widziałam się 2 miesiące od razu się mnie zapytały czy farbowałam włosy ,bo są jakieś takie ciemniejsze i pięknie brązowe ! :) Ach nawet nie wiecie jak strasznie się ucieszyłam gdy to usłyszałam :) Po tamtych słowach jeszcze bardziej uwierzyłam w jej cudowną moc ! :)
Jeśli są tutaj jakieś brunetki, które jeszcze nie próbowały to MUSICIE to zrobić ! SERIO ! :) 
A może są tu jakieś, które również się w niej zakochały ? 
Ach ta kawa.... 


24 wrz 2013

Essence 112 - Time for romance !

Ostatnio miałam ochotę sprawić sobie jakiś nowy lakier (wiecie o czym mówię prawda ? :D)  Wybór padł na piaski, których u siebie nigdzie nie znalazłam :( Jedyne z Lovely -te z drobinkami ,niestety poszukuję czegoś w macie. Aby pragnienie zaspokoić skusiłam się na brokacik od Essence - Serie bardzo lubię. Mają śliczne buteleczki ,które przyciągają uwagę w drogerii, no przynajmniej moją ;) Posiadam już mięte i bardzo fajnie się spisuje :) Tym razem do koszyka za 7,99 poleciał : 
ESSENCE
NR. 112
TIME FOR ROMANCE 

Już sama nazwa kusi prawda? :) 



Jak widzicie kolor to ciemny, bordowy róż. Masa drobinek połączonych z brokatem. Postanowiłam nanieść go na biały lakier od Safari. Pędzelek jest gruby, bardzo wygodny w aplikacji koloru. Zamierzony efekt uzyskałam po dwóch warstwach . Lakier i efekt końcowy bardzo mi się spodobał . Usłyszałam nawet kilka komplementów na jego temat. Bardzo "wygodna" wersja - po pomalowaniu nie musimy martwić się o odgniecenia czy zarysowania - i tak nie będzie ich widać :) Na sam koniec, tradycyjnie nałożyłam topcoat od Eveline o którym ostatnio Wam pisałam. Dzięki temu  uzyskałam w miarę gładką płytkę.  Końcówki zaczęły się leciutko ścierać po 4 dniach noszenia - żadne odpryski nie miały miejsca :) 

Niestety, jak zapewne wiecie zmywanie brokatowych lakierów to po prostu TRAGEDIA ! Wszystkie waciki się rwą , drobinki nie chcą schodzić :( Dzisiaj rano niestety to przeżyłam. Zresztą same zobaczcie na zdjęciu niżej. Skończyło się na tym, że brokat po jakimś czasie puścił, aczkolwiek te malutkie sześciokątne płatki za nich nie chciały :( Ich jedyna reakcja na zmywacz to strata koloru. Próbowałam szorować szczoteczką -dalej nic ! Skończyło się na tym, że musiałam je po prostu zdrapać :(






Czy wiecie gdzie w Warszawie mogę dostać jakieś piaski, bądź marmurki Lemax ? 





21 wrz 2013

OILMEDICA- mój włosowy hit !

W tą piękną ,słoneczną sobotę (mam nadzieje,że u Was tez? ) kłania się przed Wami mój włosowy wybawiciel - Maska i odżywka do włosów -OILMEDICA . Domyślam się, że mało która z Was ją zna, jeszcze nie spotkałam się z jej recenzją na innym blogu, a szkoda :) Z miłą chęcią porównałabym swoje spostrzeżenia z Waszymi:) Mam nadzieję ,że po mojej notce znajdą się na nią chętni. 
Tak więc, Panie i Panowie ( przyznawać się czy są tu jacyś?) przed Państwem 
OILMEDICA

 Tekstów typu "Producent napisał" wklejać Wam nie będę -zainteresowani klikną sobie o TUTAJ  ,a ja wrzucę tylko malutki "sposób użycia" ,bo nie jest to maska "typowa", no przynajmniej nie dla mnie ;) 
Stosowanie: Butelkę z olejkiem umieść na kilka minut w ciepłej wodzie, Niewielką ilość ciepłego, roztopionego olejku nanieś na włosy i wmasuj w skórę głowy. Efekt odżywienia pojawia się już po 15 minutach od nałożenia. Najlepszy rezultat uzyskasz, nakładając olejek na całą noc. Po użyciu należy umyć włosy szamponem.
Maseczka w buteleczce - stan stały, po ciepłej wodzie, stan ciekły ! W buteleczce na górze ,widzicie w środku białą, stałą konsystencje -zbitek olejów , po umieszczeniu jej w ciepłej wodzie, maseczka rozpuszcza się i zmienia kolor na żółty :)
Wrzucamy do Ciepłej wody i ....

 Maseczka ma delikatny, według mnie cytrynowy zapach. Jest bardzo przyjemny i nie drażni. Wyczuwamy go, gdy mamy ją na sobie - po umyciu zapach znika. Nie mam żadnego problemu z aplikacją jej na swoje włosy. Jest bardzo, ale to bardzo wydajna (pokaże ,Wam to na obrazku niżej;)) No po prostu nie wiem co tutaj pisać, bo jest MEGA ! :D Ona wraz z jedną przyjaciółką (o niej będzie niebawem;)) dbają o moje włosy i doprowadzają je do SUPER stanu. Z wysokoporowatych schodzimy coraz niżej i niżej... Zamierzony efekt jest już coraz bliżej :) Świetnie nawilża i regeneruje włosy. Po jej użyciu są sypkie, pięknie się błyszczą i nie puszą. Zauważyłam, że u mnie najlepszy efekt  jest po kilku godzinach (3-4) ,nakładam zawsze w dzień, przed myciem głowy:) Na noc oleje u mnie bardzo słabo się sprawdzają i nie lubię tego :) 


Maseczkę otrzymałam od sklepu BALMSHOP.PL na spotkaniu Bloggerek w Warszawie. Każda z Nas dostała inny kosmetyk, który został dobrany przez Przedstawicieli na podstawie Naszego bloga. Mój jest po prostu strzałem w 10 ! 
Koszt tej maseczki to 20 zł. I jestem pewna, że jest warta tej ceny! Gdy to opakowanie się skończy(a na razie dna nie widać) na pewno zakupię kolejny egzemplarz:)) 

Zużycie maseczki po jednorazowym stosowaniu  na długie włosy prezentuję się o tak:
Nie dużo, prawda ? :) 


A Was zapraszam serdecznie na stronę sklepu !

20 wrz 2013

Mój koral od Lovely :)

 Dzisiaj UWAGA UWAGA - za oknem pojawiło się słońce!  Czasami nawet troszeczkę mocniej przygrzało i robiło się cieplutko. Mam nadzieję, że to zapowiedź pięknej, złotej jesieni :) 
Lakier krzyczący "NIE szaroburej jesieni"zawitał u mnie na pazurkach :) Mam go już prawie 3 miesiące, a dopiero teraz miał swoją malutką premierę. Myślę, że bardzo udaną -tej jesieni będzie u mnie gościł częściej :) 

Zdjęcia niestety robiłam, gdy słoneczka JESZCZE nie było - ciężko uchwycić kolor, złapać ostrość. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, a ja obiecuję poprawę :* Ach już widzę te piękne zdjęcia w jesiennych, złotych liściach...

Z lakierami z tej serii LOVELY bardzo się polubiliśmy. Bardzo dobre krycie , wygodny pędzelek. Malowanie nimi to sama przyjemność. Słyszałam, że zdarza im się zgęstnieć w słoiczku, mam nadzieję, że moim się to nie przytrafi i będziemy ze sobą jak najdłużej współpracować ;)
A jak Wam podoba się kolorek? - W rzeczywistości jest trochę ciemniejszy i bardziej wyrazisty :) 


A na poczcie miła wiadomość:
Udało mi się wygrać w konkursie Fitomed u Madziakowo - Dziękuje ! :* 

19 wrz 2013

Wysuszacz idealny ? Eveline 3in1

Już w poniedziałek wracam na uczelnie, więc będzie mnie tutaj troszczę mniej. Mam nadzieję, że ten semestr nie będzie należał do trudnych :) Podczas sesji mamy bodajże tylko 3 egzaminy, więc nie powinno być źle. Dodatkowo mam malutki plan na zabicie nudnych weekendów -na razie nie chcę zapeszać. Jak się uda to na pewno Wam o tym tutaj napiszę, a jak możecie to trzymajcie kciuki, żeby wszystko wyszło ! ;)  
Dzisiaj o Eveline - moim zbawicielu podczas malowania paznokci. Wiele z Was pytało co dokładnie używam na płytkę, jak się sprawdza - tak więc w całej swej okazałości:
EVELINE 3in1
 Dziwnym trafem zaraz po pomalowaniu paznokci mam milion rzeczy do  zrobienia, a to nagle pójść do łazienki, a to zmyć naczynia, a to nagle jestem komuś potrzebna. Dopiero co naniesiony lakier niestety, ale nie jest w stanie ich przeżyć. Tak więc piękny i nietknięty manicure potrafi być na moich paznokciach tylko kilkanaście minut. Znacie to uczucie ? Coat wpadł do mnie podczas spotkania bloggerek w Warszawie. Od razu musiałam go wypróbować, ponieważ dość długo szukałam czegoś co przyśpieszy wysychanie lakieru. Pokładałam w niem WIELKIE nadzieje i marzyłam ,aby był moim wybawicielem! Poza wysychaniem ma jeszcze dwie funkcje : utwardzenie (producent mówi, że do 7 dni) oraz nabłyszczenie. Wcześniejszym produktem, który rzekomo miał się świetnie sprawdzić był Przyśpieszacz od Avonu w sprayu, który prezentowałam Wam o TUTAJ - niestety poza nabłyszczeniem i natłuszczeniem nic nie robił...
W drogerii, Eveline 3in1 znajdziemy w ładnym, kartonikowy pudełeczku. Wszystko jest na nim przejrzyście wytłumaczone, dokładny opis Topu ( zdjęcie niżej ). Dodatkowo w środku jest zawarta ulotka, z krótką informacją na temat tego produktu oraz Eveline 9in1 (ja oczywiście zaczęłam czytać o Eveline 9in1, a tam coś o wzmocnieniu, zmywaniu i w ogóle  - na szczęście w porę zorientowałam się, że to nie mój produkt :D ).  Seria Nail Salon posiada takie same słoiczki o pojemności 12 ml. Według mnie są bardzo estetyczne i proste. Ciesze się, że są przezroczyste - spotykałam się z odżywkami, które miały zakryte buteleczki.

Nie będę Wam przepisywać co producent mówi na temat produktu. Mam nadzieję ,że napisy są czytelne, chętni sobie przeczytają :) 
Na początku ten produkt strasznie mnie rozczarował. Lakier po pomalowaniu nim strasznie mi bąbelkował i nie miałam pojęcia jak temu zaradzić. Oczywiście producent napisał, że stosujemy na lakiery EVELINE, aczkolwiek osobiście wątpiłam, że przyczyną było malowanie, po lakierach innej firmy. Trwałość przedłużał, lakier wysychał, ale co dalej z tymi bąbelkami ?  Stwierdziłam jednak, że będę próbować dalej, problem może jakoś się rozwiąże -a kropeczki nie były, aż tak widoczne, żebym musiała psuć całe pazurki, tym bardziej, że pojawiały się sporadycznie, bez żadnej reguły. Aż w końcu jakimś cudem, po którymś malowaniu po prostu ich NIE BYŁO ! A teraz bądź mądry i domyślaj się co było ich przyczyną :D 
I jakoś po wielu próbach udało mi się do tego dotrzeć, a przynajmniej tak mi się wydaje. W tym tygodniu malowałam nim paznokcie, bąbelki pojawiły się na paznokciach, gdzie warstwa lakieru była grubsza. Czyli po prostu musimy poczekać, aż lakier trochę bardziej przeschnie.



Na lewej dłoni mam 3 warstwy zieleni i to na niej pojawiła się masa bąbelków. Lakieru położyłam naprawdę sporo. Na prawej są tylko dwie delikatne warstwy - tutaj bąbelków nie dostrzeżemy :) 
Tak więc rozwiązanie znalezione- poczekajmy trochę dłużej, aż lakier przeschnie i dopiero wtedy nakładajmy Coat :)
Eveline, ma bardzo wodnistą konsystencję, która ładnie rozprowadza się po płytce. Pędzelek jest cieniutki, bardzo dobrze mi się nim maluje i nabiera odpowiednią ilość płynu. Zdecydowanie PRZEDŁUŻA trwałość lakieru. Spokojnie mogę nosić go przez tydzień. NABŁYSZCZA płytkę - lakier cały czas ma śliczny, żywy kolor - nie bladnie. 
Czasami zdarzało mi się, że rozmazywał lakier, szybko się jednak nauczyłam, że wystarczą 2 szybkie pociągnięcia na pazurku i wtedy wszystko jest ok. Obecnie nie wyobrażam sobie bez niego malowania paznokci. Jest świetnym wykończeniem, nie muszę czekać w nieskończoność, aż lakier wreszcie, łaskawie raczy mi wyschnąć. Nie martwię się odgnieceniami ,odciskami :) 
Wszystkie lakiery, które w ciągu ostatnich 2 miesięcy prezentowałam Wam na blogu (jak i nie więcej;)) są wykończone tym Topem. Jak widzicie - bąbelków NIE MA :)
PODSUMOWUJĄC
Obecnie nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez EVELINE. Na samym początku używanie go było trudne i problematyczne, ale możemy szybko się tego nauczyć. Uważam, że trzeba dać mu szanse i ciesze się, że to zrobiłam. Wiele dziewczyn przekreśliło go zbyt szybko. Pamiętajcie, żeby odczekać chwilkę aż Wasz lakier przeschnie -wtedy najprawdopodobniej unikniecie bąbelków i ,żeby nie mazać nim dużo po płytce. Wystarczą dwa szybkie pociągnięcia - nie będziecie wtedy miały problemu z rozmazywaniem się lakieru i będziecie mogły się cieszyć pięknymi i błyszczącymi pazurkami przez około tydzień :) 
Jego cena to około 10zł.



16 wrz 2013

Moja lakierowa kolekcja :)

Ostatnio napatrzyłam się na posty lakierowe ,najpierw u Aswertyny , potem u Alicji :) i stwierdziłam ,że przyszła pora i na mnie . Najpierw problemy ,jak ułożyć ,jak pokazać - markami , kolorami ,buteleczkami ? Zaczęło się segregowanie , ustawianie ,każda grupa pchała się do zdjęć ,aż w końcu jakoś z całą lakierową watahą sobie poradziłam. Nadeszła pora pstrykania ! Wszystkie zostały obfotografowane , nie patrzcie jeśli grupy są nijakie , dziwne ,lub jak jakiś jeden dziwny osobnik do nich nie pasuje ! Przysięgam Wam ,że same się grupowały i do zdjęć ustawiały -ja tylko pstrykałam ! Całe zastrzeżenie kierujcie więc do nich ,ja umywam od tego ręce ;) 
Pod zdjęciem kilka słów ode mnie ,linki odsyłające ,jeśli jakiś lakier pojawił się już wcześniej. Jak zobaczycie kolor ZIELONY -to znaczy ,że zdecydowanie POLECAM , jak kolor CZERWONY ,to UNIKAJCIE  :) 
Tak więc ,jak już wszystko w miarę zostało wytłumaczone -ruszajmy z wesoła gromadką :) 

CZERWIENIE
Z czerwieniami u mnie ubogo - sama kupiłam tylko tą od MBL i od SQ . Króluje u mnie na paznokciach zazwyczaj tylko w zimę ,tak dla rozgrzania ;) Sama nie wiem czemu za nią nie przepadam :P  Aczkolwiek jak już się na jakąś uprę to potrafię ją nosić naprawdę długo ,co zresztą widać po dwóch środkowych słoiczkach ,które są na wykończeniu :)
HEAN - całkiem niedawno gościł u mnie na blogu KLIK
MAYBELLINE - śliczna , królowała u mnie ostatniej zimy 
SENSIQUE - ta za to była królową przedostatniej zimy :) 
BELL - lakier wpadł do mnie w pudełeczku od Face&Look i przyznam się szczerze ,że jest JESZCZE zupełnie nowy ! 


ZIELENIE
Zielenie jakoś tak mam ,a w sumie ich nie używam . 
WIBO  - miałam raz na pazurkach i w sumie od razu go polubiłam ,łatwo się rozprowadza i nie mamy problemu z kryciem. 
LOVELY - czyż nie jest taki sam jak Wibo ? Jak widzicie jest pod bazę do kawioru :) 
DELIAS - Amerykańska firma , uwielbiam ten lakier ,aczkolwiek już się kończy :( KLIK
LOVELY - jeszcze nie używany i nie potrafię się do niego przekonać ;)


MIĘTY I MIĘTO PODOBNE
Noi tutaj mamy chyba dość pokaźną gromadkę - jestem zakochana w kolorze miętowym ,co chyba widzicie :P 3 praktycznie takie same lakiery :D A co tam ! 
LOVELY - KLIK
ESSENCE - bardzo fajnie kryje ,o wiele lepiej od AVONU  i w tej kategorii zdecydowanie wygrywa :) 
4 lakier to firma xxx i nie pamiętam kiedy go ostatnio używałam , stoi i czeka na swoją kolej . 
Ostatni AVON to zupełna PORAŻKA ! Próbowałam nim parę razy malować paznokcie i za każdym razem to samo , słabe krycie , wszystko przebija , zacieki ,nie schnie , i tak sobie stoi i liczy ,że kiedyś mi się wreszcie przyda ... 


NIEBIESKO I FIOLETOWO
KULKA - firmy nie znam ,ale jest tragiczny :( W buteleczce ma taki ładny niebieski kolorek ,a na paznokciach jest przezroczysty ...
BELL - uwielbiam ten kolor ,malowanie nim to sama przyjemność KLIK
WIBO - o tej małej lakierowej tragedii poczytacie sobie TUTAJ 
LOVELY - Śliczny kolorek i myślę ,że będzie często gościł na moich paznokciach , szczególnie w połączeniu z kawiorem KLIK
LEMAX - śliczny ,aczkolwiek malowanie nim do najprzyjemniejszych czynności nie należy :( KLIK


SŁONECZNIE
Pierwszy maluszek kupiony na jakimś bazarku , od dawna przeze mnie nie używany , ewentualnie do zdobień :) 
N.Y.C - słabiutko kryje ,przez co rzadko u mnie gości KLIK
LOVELY - śliczny odcień z pięknymi drobinkami KLIK
RIMMEL - moja wakacyjna miłość !! IDEAŁ po prostu :D KLIK 
AVON - słabiutko kryje , rzadko nim maluje ,zazwyczaj do gradientu KLIK


RÓŻE 
I tutaj przeżyłam SZOK ! Mam ich całą masę ,a w szafie ani jednego różowego ubrania :D Skąd one wszystkie u mnie ? :P 
SAFARI - jakiś czas temu często gościły u mnie na paznokciach , myślę ,że w zimę na pewno na nie wrócą :) 
PAESE - otrzymany w ramach wygranej akcji Lato na Paznokciach - śliczny kolorek , lakier uwielbiam i pokazywałam Wam go o TUTAJ 
AVON - i znów to krycie :( Nie wiem co z tymi lakierami Avonu ,ale prawie każdy ma z tym problem .. KLIK
LOVELY - delikatny ,koralowy , jeszcze Wam go pokaże  ;)
FLORMAR - moja kolejna wakacyjna miłość ! KLIK ! 
Ale to jeszcze nie koniec ...
ESSENCE - oj ma już swoje lata i jest na zupełnym wykończeniu , nie wiem nawet czy ta seria jest jeszcze dostępna w drogeriach :)
MAYBELLINE - śliczny , dostałam od MBL jak zamknęli program trendsetterek , KLIK 
DELIA - mój jedyny lakier z matowym wykończeniem KLIK
RIMMEL - ach , ten też KOCHAM ! KLIK
ASTOR - przyznam się szczerze ,że jeszcze go nie używałam :P 
WIBO - bardzo łatwo się nim maluje , świetnie kryje , delikatne drobinki KLIK
SAFARI - jest fioletem ,ale wpadł tutaj :D KLIK
Noi róży będzie tyle ... 

BIELE , BEŻE I SZAROŚCI
CATRICE - oba uwielbiam ,ale ten drugi zdecydowanie wygrywa ten bój :) KLIK  KLIK
SAFARI - uwielbiam go ,ale bardzo słabo kryje , szkoda :( Myślę jednak ,że warto poświęcić te 4 warstwy ,bo efekt jest mega ! :D KLIK
SENSIQUE - jak widzicie sporo go ubyło , często malowałam nim paznokcie :) Cudownie kryje i w miarę długo się trzyma :)
BELL - seria Air Flow to moi ulubieńcy  :) 
Stąd tylko coś Wam powiem o nr 3 - słabo kryje  3-4 warstwy to minimum ,aczkolwiek bardzo go lubię .  Zestaw do french - dobrze się sprawdzał ,aczkolwiek już dogorywa ... 
Reszty lakierów obecnie nie używam - stawiam na mocniejsze kolory ,a tymi maluje moja mama ;)

CIEMNA STRONA MOCY ! 
MAYBELLINE -śliczny czekoladowy kolorek ,ale malowanie nim to koszmar :( słabo kryje i na każdym paznokciu mam inny kolor !Serio :D Kiedyś Wam to pokaże 
XXX - nie mam pojęcia co to za firma ,ale przy kryciu MBL ten zdecydowanie wygrywa 
SAFARI - pokazywałam go Wam jakoś na wiosnę ,świetny mieniący się kolorek - zrobię lepsze fotki i jeszcze tutaj wróci !  KLIK
SAFARI - czerń ze złotymi drobinkami , ten również już tutaj gościł ,ale pojawi się jeszcze raz :D 
BELL - kolejny wygrany z akcji Kolorowe lato na Paznokciach ,był o TUTAJ ! 


MAMY !
Jak już mówiłam u mnie zazwyczaj kolorowo - z tej gromadki używam tylko numerku 3 i bardzo go lubię - reszta gości na paznokciach u Mamy :P 


ZDOBIENIA
H&M - cracker ,który obiecałam ,że kiedyś Wam pokażę. Bardzo go lubię ,kupiony w promocji za 5 zł:) 
LEMAX - dwa maluchy , kupione za grosze - łatwo i przyjemnie się nimi maluje :)
WIBO - również polecam do zdobień 
SENSIQUE - z wyprzedaży , myślę ,że warto :)

BROKATY
Wszystkie je uwielbiam ,ale zmywania NIENAWIDZĘ , przez co rzadko kiedy można je u mnie zobaczyć :( 

KAWIOR
Moje dwa kochane ! KLIK KLIK


WODA ! 
Coś co mam ,a czego praktycznie nie używam ... Jedyne co stosuje regularnie to EVELINE 3in1 - niebawem napisze Wam o nim na blogu i zdecydowanie jest wart uwagi :)  Reszta albo sobie stoi , albo używa ich moja mam :) Ja jakoś nie mam cierpliwości do odżywek :P Czekam tylko aż moje paznokcie zaczną strajkować - mam nadzieję ,że nie nastąpi to niebawem. O wysuszaczu z AVON pisałam Wam o TUTAJ - kompletny BUBEL ! 





I takim oto sposobem moje lakiery zostały Wam osobiście przedstawione :) Jedne lepiej ,drugie gorzej - jeśli chcecie coś więcej piszcie śmiało :) One sobie teraz smacznie śpią w swoim bucianym kartoniku ;)



14 wrz 2013

Kochane Czytelniczki ! INFO !!

Jak spojrzycie w górę to na samiutkim końcu dostrzeżecie nowiutką ,jeszcze ciepłą zakładkę ! 
Po nazwie już łatwo się domyślić do czego ona służy . Wszystkie szczegóły i informacje  znajdziecie w środku . Zachęcam Was do zostawienia tam swojego adresu , czasami ciężko trafić na Wasze blogi ,a chciałabym być blisko moich czytelniczek i bez problemów móc trafić na Wasze strony:) Dodatkowo mam nadzieje ,że zakładka pozwoli mi się z wami lepiej poznać i ,że chętnie będziecie do niej wracały i rozmawiały :) Tak więc jeszcze raz gromkie 
W razie wątpliwości ,problemów z kodem html piszcie , będę się starała pomóc jak najlepiej tylko potrafię :)

13 wrz 2013

Eyeliner od - Virtual :)

A dzisiaj moje Skarby kochane swoją premierę będzie miał Eyeliner od Virtual. Na moje piękne ,krzywe kreski nie patrzcie. Tak wiem ,wiem - makijaży to u mnie na blogu pięknych nie zobaczycie :P Aczkolwiek cały czas trenuje ,trenuje ,mam wrażenie ,że moje oczy i ręka mi jednak to bardzo skutecznie uniemożliwiają. Uchwycenie koloru jest po prostu NIEMOŻLIWE - co zresztą zobaczycie kilka zdjęć niżej :P No ,ale przejdźmy od rzeczy - ZAPRASZAM ! 

Jeśli chodzi o makijaż oczu to zaraz po tuszu ,kosmetykiem którego najczęściej używam są właśnie eyelinery. Czarny w mojej kosmetyczce jest obowiązkowy ! Po kolorowe również staram się sięgać i lubię z nimi kombinować ;) Mam wrażenie ,że cieni na mojej powiece w ogóle nie widać  ,tak więc jedyne co mnie ratuje to kreseczki :)  Ten wpadł do mnie razem ze swoją jasną siostrą na spotkaniu bloggerek w Warszawie - nawet nie wiecie jaka była radość ,gdy go ujrzałam :) 
Opakowanie ,zwykłe , proste - uniwersalne jak dla większości eyelinerów. Napisy jeszcze się nie starły i jak na razie nie widzę ,aby miały taki zamiar ;) Przy malowaniu bardzo wygodnie trzyma się go w dłoni , operowanie nim nie sprawia mi raczej większych problemów. Jak widzicie na zdjęciu niżej pędzelek jest cieniutki . Przyznam się szczerze ,że zawsze wybierałam eyelinery z gąbeczką ,obawiałam się ,że taki cieniutki pędzelek ,który będzie wszędzie uciekał przysporzy mi za dużo problemów ,ale ku mojemu zaskoczeniu - DAŁAM RADE ! I śmiało mogę stwierdzić ,że maluje się nim równie łatwo jak tym z gąbeczką :) I w sumie to sama nie wiem czemu zawsze byłam im przeciwna i uprzedzona.

Co do trwałości -na mojej powiece trzyma się długo . Używam go do wieczornego makijażu , często łączę z czarnym i spokojnie jest w stanie przetrwać całą imprezę :) Ma mnóstwo błyszczących drobinek ,które ładnie rozświetlają i podkreślają oko. Myślę ,że jego kolor w opakowaniu jest trochę mylący. Mimo tego ,że zdjęcia poniżej go nie oddają to śmiało mogę stwierdzić ,że chyba bliżej mu do ciemnego złota niż brunatnego brązu - a szkoda :( Liczyłam ,że będzie trochę ciemniejszy . Tym bardziej ,że na spotkaniu dostałyśmy dwa eyelinery - brązowy i złoty- według mnie różnica między tymi kolorami jest zbyt mała :( 
Kolor chciałam oddać jak najlepiej ,aczkolwiek przez jego połysk i drobinki zdjęcia wyszły dość słabo , a kolor jest przekłamany.
Próbowałam się zorientować jak sytuacja z jego ceną . Producent nie prowadzi internetowego sklepu - ceny znalazłam na portalach ,które poleca - niestety są podane tylko dwa. Na jednym z nich jego cena to 9 zł (cała gama kolorystyczna) , na drugim 12  zł (dostępne tylko 2 kolory) ... 3 zł różnicy przy takiej kwocie to chyba sporo co ? :) 9 zł spokojnie bym za niego zapłaciła , przy 12 zł. zaczęłabym się zastanawiać :) 
Cała seria to 6 odcieni ,chciałabym ,aby do mojej kosmetyczki wpadł jeszcze  fioletowy ,zielony i niebieski :) 

12 wrz 2013

Moje małe skarby i współpracy cd.

 To już 3 część współpracy ze sklepem EFOXCITY.COM - dwie poprzednie były pokazywane na moim drugim blogu . Teraz praktycznie z niego nie korzystam i to tej stronie poświęcam o wiele więcej czasu ,więc tym razem - pokazuje tutaj ;)
W kolczykach po prostu się ZAKOCHAŁAM - na zdjęciu ,przyznam się szczerze ,podobały mi się o wiele mniej ,za to gdy je ujrzałam , ahhhh.... 
Według mnie są piękne , słodkie ,malutkie ,delikatne i dużo by tutaj jeszcze wymieniać :P 
A Wy co o nich myślicie ? 
 Wam pokaże kilka ciuszków ze sklepu efoxcity.com - mi się one bardzo podobają :)


Cocktail dresses under $100 - I na sam koniec koktajlowe sukienki poniżej 100$ :)



Przyznam się szczerze ,że moim marzeniem zawsze było założenie pięknej ,długiej sukni do ziemi :) Wy miałyście już taką okazję ? :)